"Utrzymanie w ekstraklasie to nasz obowiązek"
Wpisany przez DK   
poniedziałek, 12 września 2016 10:39

alt

Wywiad z Marzeną Sarapatą-prezesem Wisły Kraków SA.

Jest Pani na stanowisku dwa tygodnie. Jakie ma Pani pierwsze wrażenie, jakie są Pani wnioski?
Jest lepiej niż myślałam. Nie chodzi mi tutaj o samą sytuację Spółki, ale o aspekty organizacyjne. Ludzie, którzy pracują w strukturach Wisły Kraków SA utrzymali ten Klub. Nie dopuścili, aby sytuacja, w której znalazła się Wisła doprowadziła do paraliżu Spółki i kiedy jako Towarzystwo Sportowe przejęliśmy Spółkę nie było w niej bałaganu, tylko zadania do wykonania. Nie ma na dzień dzisiejszy planów zmiany ani sztabu szkoleniowego, ani struktury organizacyjnej. Nie ma mowy o wyczyszczeniu spółki z pracowników i wprowadzeniu na ich miejsce nowych.


Kluczem tych działań są kompetencje pracowników?
Przede wszystkim ich kompetencje i doświadczenie. Spółka akcyjna będąca klubem sportowym znacząco różni się od innych spółek akcyjnych. Mamy do czynienia z systemem licencyjnym, innymi zagadnieniami. To doświadczenie jest kluczowe. Oczywiście nie wykluczamy wsparcia klubu dodatkowymi pracownikami, bo chcemy, aby ten klub się rozwijał. Ale póki co jest dobrze.


Początek Pani prezesury nie był najlepszy. Przegraliśmy wysoko ze Śląskiem, Pani z kolei stałaś się obiektem ataków medialnych. Nie ma Pani żalu do dziennikarzy, że skupili się w szczególności na Pani pracy prawnika, a nie na tym co chciałaby Pani w tym klubie zrobić?
Dziwię im się, bo powinni posiadać wiedzę ogólną, że jako prawnik nie mogę o tym rozmawiać. Nie mam żalu, bo nie o mnie tu chodzi, a o Wisłę. Pewne rzeczy są za nami, a ja nie skupiam się na niekorzystnych artykułach. Pozytywnych reakcji jest znacznie więcej, docierają one do nas od kibiców, ludzi czynu, którzy chcą pomóc Wiśle, mają na to pomysł. Takie działania mogą pomóc Wiśle nie tylko marketingowo, ale i finansowo. Na tym się koncentruję, to Wisła jest najważniejsza.


Wisła pozyskała dwóch nowych sponsorów: firmę Kortrans i firmę Profix. Kiedy przyjdą następni?
Warto wyjaśnić, ponieważ wiem, że kibice mają wątpliwości, że obie te firmy - także Kortrans, który nazwaliśmy w komunikacie prasowym naszym partnerem - wspomagają nas finansowo. Niebawem zaprezentujemy kolejnych sponsorów. Spotkania odbywają się codziennie, nikt nam nie odmawia, a niektóre z firm przychodzą same.


Czyli miejską legendę o sponsoringu Wisły wyłącznie za wielkie pieniądze można włożyć między bajki?
Sponsorem Klubu może zostać każdy. Nikt kto chce do nas dołączyć, pomóc w odbudowie Wielkiej Wisły, nie zostanie odesłany. W zamian oferujemy odpowiednie do włożonych środków pakiety sponsorskie. Naszym partnerem może zostać zarówno firma dysponująca małymi środkami, jak i taka, która tych pieniędzy ma znacznie więcej. Nie ma określonego minimum, które należy spełnić, aby pomóc Wiśle.


Czyli nie mówimy o milionach złotych?
Absolutnie nie, chociaż oczywiście życzyłabym sobie, aby środków w budżecie było jak najwięcej. Nie możemy jednak zapomnieć o tym, że wspomniane wcześniej miliony można uzbierać za pomocą wielu mniejszych wpływów. Nie odmówimy nikomu, kto przyjdzie do nas z ofertą sponsoringu. Jednocześnie sami aktywnie poszukujemy inwestorów. Jeżeli tylko oferty będą zgodne z linią Wisły, nie odrzucimy żadnej propozycji. Otrzymałam bardzo pozytywne informacje od firm, które zaczęły z nami współpracę, że sponsoring Wisły bardzo korzystnie przekłada się na ich biznes, te firmy zaczęły podpisywać nowe kontrakty, pozyskiwać nowych partnerów biznesowych. Bardzo mnie cieszy obopólna korzyść, która wynika z naszej współpracy. Z pewnością pozwoli to nam wszystkim na jeszcze więcej w przyszłości.


Te sytuacje pokazują, że Wisła ciągle jest ogromną marką.
Tak. To zasługa naszych kibiców. Oni też widzą, że dana firma wspiera ich klub, co za tym idzie będą tę firmę wspierać. Tak się dzieje.


Jak podpisanie wspomnianych umów zamierzacie przekuć na frekwencję na stadionie?
Mogę zaapelować do kibiców, aby po prostu byli z nami. I jestem przekonana, że do tych najwierniejszych fanów w obecnej sytuacji nie musimy dodatkowo apelować. Wisła to 110 lat historii. Na pewno słaba frekwencja na trybunach w pewnym momencie była wynikiem zawirowań organizacyjnych. Ale na meczu ze Śląskiem widziałam już pierwsze efekty mobilizacji naszych fanów. Za to im dziękuję.


Sporo kontrowersji ostatnio pojawiło się wokół Dariusza Wdowczyka. Po pierwsze czy prawdą jest, że trener chciał podać się do dymisji? Po drugie czy rozmawiała Pani na temat tych zawirowań, jak i wyników z naszym szkoleniowcem?
Rozmawiałam z nim i jestem pewna, że to wszystko poukłada, natomiast nie mogłam rozmawiać na temat dymisji, bo takiej nie było. Nie było takiego tematu - zarząd Wisły Kraków i Dariusz Wdowczyk dowiedzieli się o tym z mediów. Tutaj niestety mieliśmy do czynienia z pewnego rodzaju niekompetencją niektórych dziennikarzy i gonieniem za sensacją za wszelką cenę. Tempo publikowania zdecydowanie wyprzedziło rzetelność. Podkreślam nie chodzi o formalne pismo złożone przez trenera, czy o jakieś zapytanie w tej sprawie. Po prostu nie było nawet takiej rozmowy. Nigdy.


Jaki jest w Pani opinii powód słabszej formy naszych piłkarzy? Czy to kwestia mentalna, a może wpływ na ich dyspozycję miało zamieszanie z poprzednim właścicielem?
Jedno wpływa na drugie. Oni widzieli jaka sytuacja była w klubie, dowiadywali się o coraz bardziej zatrważających rzeczach. Teraz przyszła stabilizacja, dlatego wierzę, że skoro my wywiązujemy się umów względem zawodników, to piłkarze zaczną grać na miarę swoich możliwości i pokażą nam, że najgorsze mamy za sobą.


Czy piłkarze otrzymują wynagrodzenie?
Rozpoczęliśmy regularne wypłacanie wynagrodzeń.


Nie ma w takim razie groźby rozwiązania umów?
Nie ma takiej możliwości. W pierwszej kolejności zrobię wszystko, aby nie dopuścić do tego, żeby którykolwiek z piłkarzy czy trenerów miał podstawy do wystąpienia z takim wnioskiem. W tej chwili się to udaje.


Dlaczego nie udało się sprzedać Wiśle Richarda Guzmicsa i Krzysztofa Mączyńskiego? Była to chyba ostatnia szansa, żeby zarobić na tych piłkarzach, którą w mojej opinii Wisła przespała…
Wisła odrodziła się w piątek 26 sierpnia. Okienko transferowe zakończyło się 31 sierpnia. Robiliśmy w tym czasie wszystko, aby doszło do pewnych transferów. Były wstępne oferty, ale nie pojawiły się konkrety. To nie jest tak, że chcieliśmy kogoś zatrzymać na siłę.


Jest Pani prawnikiem, absolwentem podyplomowych studiów Zarządzania Organizacjami Sportowymi na Uniwersytecie Jagiellońskim. Jak Pani praktyka zawodowa przekłada się na pracę w klubie?
Wbrew pozorom w stu procentach. Od pięciu lat prowadzę swoją kancelarię, a co za tym idzie posiadam doświadczenie m.in. w negocjacjach, które teraz są niemalże głównym elementem mojej pracy na stanowisku prezesa. Łatwo jest mi też reagować na ewentualne pojawiające się trudności prawne.


Razem z Panią w zarządzie Wisły jest Daniel Gołda, a w Radzie Nadzorczej Tadeusz Czerwiński, Robert Szymański i Damian Dukat. Jak oceni Pani współpracę z tymi osobami?
Nie są to absolutnie osoby przypadkowe, a ostatnie dwa tygodnie pokazują, że dobrze się dobraliśmy. Nie wychodzimy z klubu od niemal dwóch tygodni, a ciągle się lubimy. Jednocześnie ich wsparcie, a także wiedza są dla mnie nieocenione. Ci ludzie nie boją się ciężkiej pracy, możemy na siebie liczyć.


Czy Wisła będzie miała sponsora na koszulki?
Tak, nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Nie da się jednak negocjować tak poważnej umowy, tak szybko, jakby sobie tego życzyli niektórzy nasi kibice. To są wielotygodniowe rozmowy, które staramy się jak najszybciej zamknąć. To nie są proste rzeczy. Proszę mi wierzyć, że podpisanie dwóch umów sponsorskich w dwa tygodnie to duży sukces.


Łagodzi Pani obyczaje jako kobieta na fotelu prezesa?
Chyba niespecjalnie. Nie jestem łagodna. Traktują mnie jak prezesa, nie jak kobietę. Tego życzyłam sobie od początku.


Jakie cele stawia Pani przed klubem w tym sezonie?
Utrzymanie w ekstraklasie to nasz obowiązek. Pierwsza ósemka to realny cel. Poza tym chcemy, aby Wisła była młodym, dynamicznie rozwijającym się Klubem. Otwartym dla kibiców, sponsorów i biznesu - zarówno tego małego, jak i dużego. Chcemy, aby na Wiśle tacy ludzie się spotykali, aby mogli rozwijać swoją siec networkingową. Do tego mają służyć loże VIP. Zapraszamy takie osoby, aby nasza marka była jeszcze bardziej atrakcyjna dla sponsorów, aby ich firmy notowały zyski dzięki współpracy z nami. Co za tym idzie, klub polepszy swoją sytuację finansową.


Ostatnie słowo należy do Pani.
Zapraszam każdego, kto chce pomóc Wiśle, aby przedstawił swoją koncepcję, a także każdego, kto chce wesprzeć Wisłę finansowo. Nie ma sum minimum, nikogo nie odeślemy. Sponsorem Wisły Kraków jest kibic kupujący bilet na mecz lub gadżety w sklepie, sponsorem jest kibic kupujący karnet, sponsorem jest firma oferująca swoje usługi w ramach barteru i wreszcie ci, którzy wykładają ciężko zarobione przez siebie pieniądze, aby do nas dołączyć i stać się częścią Wisły Kraków.

 

Poprawiony: czwartek, 06 października 2016 22:54
 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież