| Kolejka XVIII: Kibicowskie i piłkarskie podsumowanie |
| Wpisany przez Grzesiek | |||
| wtorek, 21 lutego 2012 08:01 | |||
|
Sześćdziesiąt pięć dni musieliśmy czekać, by w tabeli Ekstraklasy coś drgnęło. Wczoraj zakończona osiemnasta kolejka- pierwsza w tym roku, a jednocześnie trzecia wiosenna- przyniosła kilka niespodziewanych rezultatów. Rozczarowani przede wszystkim są kibice drużyn z czuba tabeli, które w potyczkach z teoretycznie słabszymi rywalami nie potrafiły uzyskać więcej niż 1 punktu.
Wyjątek stanowiła tutaj Polonia Warszawa, która sięgnęła po komplet „oczek”. W Krakowie odbył się mecz ważny w kontekście walki o utrzymanie, a w Kielcach i w Łodzi mierzyły się zespoły ze środka tabeli. Kto w tych konfrontacjach był górą? Jak zimową przerwę zniosła kibicowska brać?
Na 8 dni przed planowanym przyjazdem do Krakowa, kibice Lechii Gdańsk dowiedzieli się, że wyjazd nie dojdzie jednak do skutku. Pomimo wcześniejszych zapewnień o przyjęciu kibiców gości, władze naszego lokalnego rywala powołały się na brak podpisania przez „Lwy Północy” porozumienia z Ekstraklasą S.A. To „porozumienie” miało na celu całą odpowiedzialnością za organizację wyjazdów obarczyć kibicowskie stowarzyszenia, by to na nie można było zrzucić winę za wszelkie zaniedbania i problemy. Co ciekawe, takiego dokumentu nie podpisało żadne kibicowskie stowarzyszenie, z STC włącznie, więc szczególnie dziwi powoływanie się na niego jakiegokolwiek ekstraklasowego klubu. Jak widać tonący brzytwy się chwyta i każdy powód jest dla niektórych dobry, byle tylko pozbawić drużynę rywala wsparcia fanów. Pusty sektor gości nie był przeszkodą dla miejscowych kibiców, których doping był, jak zwykle, mocno oparty na bluzgach w kierunku Lechii i Wisły.
Przez przerwę zimową fani Niebieskich mobilizowali się na wyjazd do Wrocławia, gdzie przyznana pula biletów mogła wynieść aż 3500. Choć początkowo warunkiem otrzymania licencji na granie na nowym obiekcie Śląska było przyjmowanie kibiców gości, ostatecznie na 4 dni przed meczem zdecydowano, że stadion nie jest przystosowany do ligowych realiów i nie ma mowy o wydzieleniu odgrodzonego sektora dla przyjezdnych. Korzystając z gościnności wrocławian, którzy chcieli się zrewanżować za podobną przysługę ze strony Ruchu, na stadion weszło 250 osób z Chorzowa. Goście zajęli miejsce w narożniku, tuż obok młyna WKS-u. Wywiesili dwie flagi: wyjazdową „PF” oraz „1920”. Jak na tak nieliczną grupę, doping „Niebieskich” stał na wysokim poziomie, a moment kulminacyjny osiągnął w 77. minucie po wyrównującej bramce Arkadiusza Piecha. Po meczu głośnym skandowaniem podziękowali za umożliwienie im oglądania meczu. Śląsk z dobrym dopingiem przez cały mecz. Na płocie okalającym murawę zawisły transparenty: jeden z pozdrowieniami dla Gracka, drugi z hasłem „Kosovo je Srbija” oraz trzeci „Serbskie Kosowo, polski Śląsk”. Negatywnie zaskoczyła dość mizerna frekwencja, w porównaniu do jesiennych meczów. W sobotnie popołudnie na trybunach pojawiło się 18000 widzów.
Znajomości światowych gwiazd futbolu nie pomogły Piotrowi Świerczewskiemu, który objął zimą funkcję menedżera w ŁKS-ie. W swoim debiucie na ławce trenerskiej uległ podopiecznym Jacka Zielińskiego 0:2. Zawodnicy Polonii prowadzili już po pierwszym kwadransie gry. Po dośrodkowaniu Tomasza Brzyskiego w pole karne piłkę ręką przyjął Çani i podał ją do byłego zawodnika Górnika Zabrze, który dopełnił formalności. Po zmianie stron przed znakomitą szansą na wyrównanie stanął Marcin Mięciel, jednak jego strzał zatrzymał bramkarz KSP. W 70. minucie wynik ustalił Çani. Po przedłużeniu przez Łukasza Trałkę główką dośrodkowania z rzutu rożnego, albański napastnik zdobył swoją dziewiątą bramkę w zesonie.
Poziom frustracji kibiców Lecha rośnie i rósł będzie zapewne tak długo, jak ich piłkarzy będzie trenować José Mari Bakero. Choć Hiszpan po meczu był zadowolony ze zrealizowanych zadań taktycznych, tego samego nie można było powiedzieć o sympatykach „Kolejorza”. Niechęć względem zagranicznego szkoleniowca przejawia się w słabej frekwencji (zaledwie 10000 osób), niskiej sprzedaży karnetów na rundę wiosenną, brakiem dopingu czy przyśpiewkami kierowanymi zarządu. Od początku tej rundy na Stadionie Miejskim w końcu będą przyjmowani kibice drużyn przyjezdnych. Jako pierwsi wykorzystali to fani GKS-u, którzy w sektorze stawili się w 238 osób z pięcioma flagami: Ultras, Valiant Boys, EP13, Torfiorze i Brunatna Stolica. Jak sami przyznają, ich doping nie stał na najwyższym poziomie, natomiast zwycięska bramka Dawida Nowaka (po podaniu Kamila Kosowskiego) doprowadziła bełchatowian do szaleństwa.
Z powodu obfitych opadów śniegu na obiekcie przy Alei Józefa Piłsudskiego zamknięte zostały trybuny: Niciarka (przykryta częściowo wielkim płótnem z herbem RTS-u), druga trybuna za bramką i część trybuny A. Kibice, którzy wcześniej nabyli karnety i bilety mogli zająć miejsca na trybunie „Prostej” lub pod zegarem. Na tej ostatniej trybunie, skąd prowadzony jest doping, pojawiły się flagi na kijach w barwach Widzewa.
Choć po ciężkich przeprawach z szanowną Komisją Licencyjną, pozwolono Górnikowi w rundzie wiosennej grać u siebie, to- podobnie jak w Łodzi- zalegający na stadionie przy ulicy Roosevelta w Zabrzu śnieg mógł doprowadzić do przełożenia spotkania. Dzięki apelom Stowarzyszenia Sympatyków Górnika Zabrze, fani przyszli w sobotę odśnieżać płytę boiska oraz przyległe tereny, by tylko niedzielny mecz z Legią mógł się odbyć. Ich poświęcenie wynagrodzili podopieczni Adama Nawałki, ogrywając warszawiaków 2:0. Pierwszą bramkę zdobył niezawodny w tym sezonie Nakoulma. Janusz Gol stracił piłkę na swojej połowie, przejął ją napastnik rodem z Burkina Faso, pognał w kierunku pola karnego Legii i soczystym strzałem z szesnastu metrów umieścił futbolówkę w siatce. Chociaż zawodnicy Macieja Skorży mieli swoje sytuacje (główka Gola po centrze Ljuboji, sam-na-sam Żyro), to zabrzanie cieszyli się z powiększenia przewagi. Na kwadrans przed końcem z rzutu wolnego dośrodkowywał Mariusz Magiera, piłka minęła wszystkich zawodników w szesnastce i załopotała w siatce. Za tydzień dziesiątego w tabeli Górnika czeka wyjazd do Bełchatowa, a trzecią Legię- do Wrocławia.
Przed tym spotkaniem Stowarzyszenie Kibiców Korony Kielce wydało oświadczenie, w którym informowało o podjęciu decyzji o braku dopingu na meczu z Jagiellonią w ramach protestu przeciwko zarządowi klubu. W przyszłym tygodniu spotkać się mają kieleckie grupy kibicowskie, które ustalą dalszy przebieg rundy wiosennej w wykonaniu „Koroniarzy”. Choć na trybunach panowała Jaga, która w około 300 osób zasiadła na sektorze gości wspólnie z Siarką Tarnobrzeg, na boisku górą byli gospodarze. Wymarzony debiut zaliczył wychowanek Korony- Łukasz Jamróz, który dwukrotnie wpisał się na listę strzelców. Po dwóch kwadransach Golański wrzucił piłkę w pole karne do obróconego tyłem do bramki Jamróza, ten szybko obrócił się i pokonał Sandomierskiego. Jedenaście minut później ten 22-latek z najbliższej odległości dobił strzał Hernaniego i ustalił tym samym wynik spotkania. Po ósmej porażce w sezonie, podopieczni Tomasza Hajty zajmują jedenaste miejsce w tabeli z siedmiopunktową przewagą nad strefą spadkową.
|
|||
| Poprawiony: wtorek, 21 lutego 2012 08:11 |
DanielNH
eM
do naf
Biezanow
KosovoJS
naf
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.