Desperacka ucieczka wytrawnego gracza
Wpisany przez SKWK   
środa, 16 listopada 2016 18:31

alt

Jak wszyscy wiemy od zeszłego czwartku trenerem Wisły nie jest Dariusz Wdowczyk.

Sytuacja Wisły była bardzo trudna w momencie przejęcia klubu przez Towarzystwo Sportowe. Każdy z nas doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jak wiele problemów trapiło wtedy Wisłę. Ludzie, którzy podjęli się ratowania klubu za punkt honoru postawili sobie naprawienie fatalnej w pewnym momencie sytuacji finansowej. Udało się to, klub wychodzi na prostą, jednak kłody pod nogi rzucił Wiśle Dariusz Wdowczyk.


W ostatnim czasie w mediach wiele można było przeczytać na temat powodów rozstania trenera z Wisłą. On sam zrzucił całą odpowiedzialność na zarząd spółki. Jednak w świetle pozyskanych niedawno informacji sytuacja wygląda zgoła inaczej.


Dariusz Wdowczyk już we wrześniu złożył pozew o zapłatę do Sądu Polubownego PZPN. Warto zauważyć, że po pierwsze był jedyną osobą, która taki wniosek w tamtym czasie złożyła, a po drugie w tamtym okresie zupełnie co innego był łaskaw mówić przedstawicielom mediów. - W Wiśle jestem dlatego, że mam ambicję. Łatwo pisze się takie rzeczy, ale ja tu nie jestem dla pieniędzy. –powiedział 17 września dla Interii. Trochę to kłóci się z tym co robił w rzeczywistości. Prawda Szanowni Czytelnicy? Co więcej, kiedy zorientował się, że pozew jednak nie spełnia wymogów rakiem się z tego pomysłu wycofał. Już wtedy zarząd mógł wobec niego wyciągnąć konsekwencje, jednak w trosce o dobro klubu tego nie zrobił.


Początek września był gorącym okresem w Wiśle. Nie da się ukryć, że taki stan rzeczy był spowodowany także wynikami drużyny. TS Wisła przejęło spółkę kilka dni przed meczem ze Śląskiem Wrocław, tym samym po pięciu porażkach z rzędu. Niejeden trener po takiej serii zostałby z Wisły po prostu wyrzucony, jednak w wypadku Dariusza Wdowczyka było inaczej. -Sztab ma pełne zaufanie zarządu. Trener pokazał, że zna się na swojej pracy, teraz potrzebuje spokoju. –powiedział na konferencji prasowej przy okazji prezentacji nowego zarządu Daniel Gołda-ówczesny wiceprezes do spraw sportowych. Tym samym dano jasno do zrozumienia, że Wdowczyka z Wisły nikt usunąć nie zamierzał.


Kolejnym argumentem, który Dariusz Wdowczyk przytaczał w kontekście niemożności kontynuowania współpracy z Wisłą było zwolnienie jego asystentów. Warto zauważyć, że drużyna zyskała tylko na ich zwolnieniu (jedna porażka ligowa, cztery zwycięstwa i trzy remisy), co więcej opowieści o ich świetnej współpracy należy włożyć między bajki. W kuluarach po meczu ze Śląskiem dało się usłyszeć głosy Marcina Broniszewskiego, który o pracy swojego przełożonego wypowiadał się łagodnie mówiąc nie najlepiej. Sam Wdowczyk o tym wiedział, a zamieszanie związane z jego osobą w tamtym okresie nie miało prawa wynikać z tego powodu.
- Są jeszcze drobne myślę zaległości, ale to są już drobne. Wychodzimy z tego kryzysu i cieszę się że zarząd staje na wysokości zadania i te wszystkie sprawy związane z finansami, czy organizacją klubu działają zdecydowanie lepiej, niż to miało miejsce wcześniej. To są naczynia połączone. Jeśli dobrze funkcjonuje wszystko w klubie, to przekłada się na grę zespołu. I niech tak zostanie - niech zarząd robi swoje, a my postaramy się robić swoje na boisku - tak z kolei trener skomentował ostatnie doniesienia o uregulowaniu zaległości finansowych w klubie na konferencji prasowej po mecz z Termalicą. Trochę za dużo niespójności w tym wszystkim Szanowny Panie Darku.


Z naszych informacji wynika, że nie było podstaw do zerwania umowy z klubem w trybie natychmiastowym. Trener zerwał umowę przed terminem, w którym byłby do tego uprawniony. Geneza konfliktu jest diametralnie inna i czas chyba to wszystkim uświadomić. Wisła nie ma zamiaru tolerować nie respektowania zapisów umów zawieranych przez ich pracowników. To stałą się główną kością niezgody pomiędzy Wdowczykiem a Wisłą S.A. Po prostu ktoś zaczął patrzeć trenerowi na ręce i kontrolować jego pracę. Nie tylko w aspekcie sportowym. Czara goryczy przelała się przed czwartkowym spotkaniem z jednym ze sponsorów klubu. Spotkaniem, które miało być wypełnieniem umowy ze sponsorem, a na które trener mimo takiego obowiązku nie chciał się stawić. Ktoś zwrócił mu uwagę, a resztę znamy. Z tego miejsca warto tylko nadmienić, że z pozyskanych przez nas informacji wynika, że Wisła Kraków S.A ma zamiar dochodzić swoich praw przed sądem z powodu nie wypełnienia przez trenera zapisów umowy i żądać od niego odszkodowania.


Casus Wdowczyka, to trochę przykład kapitana, który powinien ze statku zejść ostatni, nawet jeżeli wypłynął z nim na spokojne wody po okresie burzy i sztormu. Może to i trochę poetyckie, ale taka jest prawda. Wdowczyk nie powiedział nikomu o swoich zamiarach, po prostu uciekł jak tchórz, a jego działanie wywołało wzburzenie wśród wielu pracowników klubu. Zachowanie trenera było po prostu nieeleganckie, nielojalne wobec klubu, który pozwolił mu pracować po niemal dwóch latach rozbratu z zawodem, czyli od momentu jego zwolnienia z Pogoni Szczecin. On sam nigdy nie potrafił tego docenić, odszedł w momencie dla siebie idealnym. Jeżeli Wisła odniesie sukces to kolokwialnie mówiąc podepnie się pod niego, jeżeli nie to umyje ręce.


Na deser zostawimy kwestię pewnych insynuacji o rzekomych wpływach na szatnię ludzi spoza klubu. W ustach Dariusza Wdowczyka brzmią one bardzo wiarygodnie, prawda? Po co te bzdury Panie Trenerze? Czy ktoś Pana pytał o Pańską przeszłość? Nie. Jesteśmy ludźmi. 

Fotografia: Onet.pl

 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież