Ostatnio na forum:

Wisła World Tour: Mediolan
Wpisany przez redakcja   
środa, 06 marca 2013 18:14

alt

Na kolejną eskapadę z Wiślackimi Podróżnikami wybierzemy się nie byle gdzie, bo na San Siro. Stadion legendarny, to i mecz całkiem przyzwoity: 1/8 finału Ligi Mistrzów: Milan – Barcelona. Jak ogląda się takie spotkanie z najwyższego rzędu? Zapraszamy do lektury!

19. grudnia 2012 roku wydawał się  kolejnym zwykłym dniem w pracy. Jak prawie co dzień wdałem się w dyskusje na tematy piłkarsko-kibicowskie z kolegą (zagorzałym fanem Barcelony). Oczywiście w trakcie trwania rodzimej ligi zdania i poglądy na pewne tematy mamy całkowicie odmienne, co często owocuje drobnymi, nazwijmy to, sprzeczkami, lecz nie ulega wątpliwości, że futbol, mimo wszystko, (przynajmniej w jakimś stopniu) ludzi jednoczy. Zaledwie kilkanaście dni po zakończeniu rundy jesiennej Ekstraklasy a my obaj już tęsknimy za atmosferą trybun. W końcu jeden z nas proponuje – w przerwie między rundami wybierzmy się na jakiś mecz za granicę. Super! Pozostawało tylko ustalić dokąd i na jaki mecz. Wybór z pozoru wydawał się trudny, przebierać można było w krajach i klubach całej Europy, jednak stwierdziliśmy zgodnie, że z decyzją poczekamy przynajmniej 24 godziny – przecież następnego dnia, 20 grudnia, odbyć  miało się losowanie par 1/8 Finału Champions League, a tam przecież już byle kto i byle gdzie nie gra. No i stało się – wybór padł na mecz Milan – Barcelona. Wyjazd (organizowany za pośrednictwem strony blaugrana.pl) z oficjalnym polskim fanklubem Dumy Katalonii, połączony z dwudniowym zwiedzaniem Mediolanu  kilka dni po losowaniu został zaklepany. Pozostało tylko poczekać prawie dwa miesiące.

20. lutego 2013 roku – pobudka w hotelowym pokoju. Szybkie śniadanie i o godzinie 11:00 przejazd pod San Siro. Autokar zaparkowany przy samym stadionie, na ogromnym parkingu  wielkości, nie przesadzając, około pięciokrotnie przekraczającej rozmiar parkingu pod stadionem od strony ulicy Reymonta. Zaraz po wyjściu z autokaru zaczęły się pierwsze słowne utarczki z przyjezdnymi kibicami Rossonerich, których parking odgrodzony był od naszego tylko wysokim stalowym ogrodzeniem. Po trwającej kilkanaście minut wymianie „uprzejmości” i rozejściu się  obu grup w swoje strony przyszedł czas na pierwsze pamiątkowe fotki pod stadionem.

alt

alt

Jako dla fana futbolu, a w dodatku osoby zainteresowanej architekturą stadionów, sam fakt znalezienia się pod Włoską Mekką europejskiego futbolu stanowił przeżycie nie do opisania. Stadion swoim ogromem i rzeźbą robi niesamowite wrażenie. Gdy człowiek znajdzie się w jego pobliżu, czuje się hmm..... dosłownie jak mrówka w obecności słonia. Warto było spędzić 24 godziny w autokarze (w jedną stronę) żeby tego przeżycia doświadczyć. Po spędzeniu około godziny na robieniu zdjęć w okolicach areny wieczornego spotkania udaliśmy się w podróż do centrum w celu dalszego zwiedzania Miasta Mody. Przez cały czas dało się odczuć narastającą atmosferę wielkiego wydarzenia. Udało nam się spotkać i porozmawiać z kibicami z Francji, Bośni, Niemiec, ba, w tramwaju trafiliśmy nawet na Polaków. Ja, chyba jako jedyny na całej wyprawie, dbałem o to żeby vlepki ukochanego klubu (oczywiście mam na myśli Wisłę) pozostały w jak największej ilości miejsc w mieście.

O 19:00 zbiórka  w autokarze, pod stadionem kręciło się już tysiące kibiców Milanu, na naszym parkingu przybyło też autokarów wiozących innych fanatyków Blaugrany z całej Europy. Chwila na przebranie się i zostawienie rzeczy i ruszamy ku bramom stadionu. Przejście do pewnego momentu odbywało się w specjalnej klatce PRAWIE łączącej parking kibiców gości z wejściami na sektory. Dlaczego prawie ? Ano dlatego, że ostatnie 50 metrów drogi stanowił etap w którym nie byliśmy oddzieleni od fanów gospodarzy klatką, tylko po prostu dwoma rzędami stewardów – sytuacja jak na polskie realia nie do pomyślenia. Wyobrażacie sobie Świętą Wojnę i taki sposób wpuszczania na stadion kibiców gości? Nie wydaje mi się żeby było to bezpieczne. Jednak tam sprawdziło się. Jeszcze tylko dokładne, a nawet bardzo dokładne (przynajmniej w porównaniu z tym na polskich stadionach) przeszukanie przez (ku miłemu zaskoczeniu) bardzo przyjaźnie nastawionych do przyjezdnych kibiców stewardów i wędrujemy na sektor. Droga na najwyższą część stadionu prowadząca przez spiralne wejście trwała dobre 15 minut (można sobie więc wyobrazić o jakiej wysokości mowa). Męczące, ale gdy wreszcie znajdziemy się na miejscu i staniemy w wejściu na trybunę, to zapominamy nie tylko o wyczerpującym spacerze pod górę ale dosłownie o całym Bożym świecie. Panorama San Siro od wewnątrz, czy to pustego czy wypełnionego po brzegi, sprawia że stoimy w miejscu i po prostu rozglądamy się dookoła napawając się tym widokiem, nie myśląc o niczym innym.

alt

Wreszcie zająłem miejsce w najwyższym rzędzie na stadionie tak aby móc jak najwięcej uchwycić okiem i obiektywem aparatu. Tak na marginesie – co do aparatu, można było wnieść sprzęt wszelkiego rodzaju, od starych analogów po najnowsze modele lustrzanek – niezależnie od rozmiaru obiektywu. Miło byłoby, gdyby te same przepisy obowiązywały w Polsce. No ale nieważne. Godzina 20:45 – stadion wypełniony po brzegi, czas na mecz. Kibice Milanu ukazują oprawę. Na Curva Sud dostrzec można efektowną kartoniadę z dużą sektorówką. Co prawda robiła wrażenie, ale do jakości opraw z R22 moim zdaniem brakowało wiele. Poza oprawą z pierwszych minut, Milanisti zaprezentowali jeszcze jedynie duże flagi powiewające od czasu do czasu w trakcie meczu. Mnie samego bardziej niż mecz interesowała atmosfera na trybunach. Niestety zawiodłem się. W oczy raził brak zorganizowanego dopingu gospodarzy. Pojedyncze i spontaniczne zrywy kończyły się zanim zdążyłem przełączyć aparat z funkcji robienia zdjęć na nagrywanie filmu. Potencjał ogromnej widowni usłyszeć można było tylko przy dwóch strzelonych bramkach.  Jeszcze gorzej było z drugiej strony. Na palcach jednej ręki dało się policzyć próby wspólnego dopingu kibiców Barcelony. Na naszym sektorze nie działo się dosłownie nic. Fanów Dumy Katalonii można jedynie usprawiedliwić tym, że po prostu dostosowali się do poziomu, który prezentowali na boisku ich pupile. Podsumowując – gdyby 4-tysięczny sektor gości  wypełnić szczelnie młynem którejś z lepiej zorganizowanych polskich ekip to – możecie wierzyć lub nie –  spokojnie przejąłby on inicjatywę na (80-tysięcznym!!!) stadionie. Jeśli chodzi o aspekt kibicowski z mojej strony – oczywiście nie omieszkałem zostawić na San Siro wiślackiej vlepki ;) Po zakończeniu spotkania zostaliśmy przetrzymani na trybunie jeszcze przez pół godziny – tak aby miejscowi kibice rozeszli się. Sytuacja mało komfortowa ale dała możliwość podziwiania pustego stadionu.

alt

alt

Warto jeszcze wspomnieć o kulturze włoskich przystadionowych fast-foodów. Przed meczem po prostu byłem głodny. Postanowiłem więc zjeść jakiegoś kebaba lub coś podobnego pod stadionem. I co? Zonk. Okazuje się, że we wszystkich budkach  serwowano uwaga – bułkę w rodzaju bagietki, w środku kawałek schabu lub innego mięsa i do tego plasterek pomidora, i plasterek żółtego sera...  I to wszystko podgrzewamy i jemy... Ot – włoski kebab za 5 euro... Od tej wyprawy nasze przystadionowe budki traktuję, jak restauracje o najwyższym standardzie.

Podsumowując wizytę na Stadio Giuseppe Meazza chciałbym podkreślić istotną rzecz. San Siro to jeden z tych stadionów, na które kibic-podróżnik w swoim życiu obowiązkowo wybrać się powinien. Oczywiście sam stadion różni się od najnowocześniejszych obiektów i wszystkich standardów nam po prostu nie zapewni. Jednak jeśli ktoś interesuje się piłką, to jest świadomy wagi wydarzeń które tworzą już prawie 90-letnią historię włoskiego osiemdziesięciotysięcznika. Krótko mówiąc wizyta na San Siro dla kibica, to jak wizyta w Bazylice Świętego Piotra dla katolika lub jak zdobycie ośmiotysięcznika dla alpinisty. Gorąco polecam wszystkim Wiślakom! Życzę Wam i sobie, żebyśmy zawitali tam w najbliższym czasie – najlepiej  przy okazji rozgrywek Ligi Mistrzów.

 

PS
Jednak najmilszy dla mnie akcent całego wyjazdu miał miejsce podczas drogi powrotnej. Załamani niekorzystnym wynikiem kibice Barcelony dyskutowali nad przyczynami porażki. Organizator sięgnął pamięcią wstecz i powiedział, że na mecze Blaugrany zorganizował już 25 wyjazdów i jak do tej pory klęskę drużyny z Katalonii na własne oczy oglądał tylko raz, a miało to miejsce 28 sierpnia 2008 roku. Kojarzycie już gdzie ? Na R22...

 

Czekamy na opisy Waszych eskapad na obce stadiony! Jeśli chcecie podzielić się z Wiślacką Bracią swoimi opowieściami, nadsyłajcie je na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

Poprzednie przystanki na wiślackiej trasie: Bazylea, Belgrad, Birmingham, Glasgow, Nowy Jork, Split, Turyn, Frankfurt oraz Holandia.

 

 
Komentarze   

#5 Czerwono-czarni » 2013-03-10 13:44

Bardzo fajnie napisane, przyjemnie się czyta. Byle we wtorek zachować zimna krew i będzie pięknie. Forza Milan!

Czerwono-czarni

#4 Chino » 2013-03-07 18:44

Fajny materiał.Tak swoją drogą Inter jest lepiej zorganizowany kibicowsko niz Milan. Marzy mi się tam z Wisełką pojechać.Zmiażdżylibyśmy ich kibicowsko ! Już raz była okazja zmierzyć się z Interem ale wtedy za wybryki ich kibiców grali w innym mieście.Chyba Triest..

Chino

#3 AUTOR » 2013-03-07 15:27

Ta kratka to siatka pełniąca ta samą funkcje co siatka znajdująca się na R22 na sektorze G. Tylko że u nas jest ona cienka zielona z dużymi "okami" i po 10 minutach meczu zapomina się o niej. Natomiast tam jest gęsta czarna i nieestetycznie połączona a wręcz pozlepiana. Naprawde utrudnia to oglądanie meczu.

AUTOR

#2 Marek » 2013-03-06 22:31

czemu na dwóch zdjęciach jest taka kratka...co to jest ?

Marek

#1 Mlody13 » 2013-03-06 22:01

Super opisane. A najlepsze "PS"

Mlody13

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież