Ostatnio na forum:

Wywiad z Agnieszką Szott-Hejmej
Wpisany przez wislacanpack/ewcia   
czwartek, 29 października 2015 00:12
Wywiad z Agnieszką Szott-Hejmej.
 
Wystąpiła Pani w ostatnim meczu z MKK Siedlce. Rozumiem, że problemy zdrowotne odeszły bezpowrotnie w zapomnienie?
 
Mam taką nadzieję. Zdaję sobie sprawę z tego, że swoje lata już mam i wszystko goi się o wiele dłużej niż kiedyś. Brakuje mi jeszcze  siły ale jeśli będzie zdrowie to powinnam szybko to nadrobić, a wtedy wróci ta pewność na boisku.
 
Jak oceni Pani początek sezonu w wykonaniu naszego zespołu? Patrząc z boku można dostrzec więcej dlatego celowo pytam o meczu, w których Pani nie grała.
 
Myślę, że nie jest źle. Z meczu na mecz zaczyna wyglądać to coraz lepiej. Chodzi mi tutaj przede wszystkim o styl i zgranie drużyny. Wiadomo że początki są zawsze ciężki ale zawsze będę powtarzać „nie ważne jak zaczynasz… ważne jak kończysz”. Najważniejsze aby było zdrowie , nad resztą da się popracować.
 
Przed nami bardzo ważny mecz Euroligi z UMMC Jekaterynburg. Jak widzi Pani szansę naszego zespołu w rywalizacji z Rosjankami?
 
Teoretycznie na papierze szanse mamy małe, ale już nie raz boisko zweryfikowało nazwiska  co pokazało, że koszykówka jest grą nieprzewidywalną i czasami nawet z Mistrzem można wygrać.  W tamtym sezonie udowodnił to zespół z Pragi.
 
Czy dwie porażki w rozgrywkach europejskich nie wpłynęły na zespół demotywująco? Jakie cele ma zespół w aktualnej edycji Euroligi?
 
Cele jest taki sam jak w zeszłym sezonie. Czyli awans do Fina Four. Zawsze powtarzam, że trzeba sobie wysoko poprzeczkę podnosić. Chociaż na dzień dzisiejszy cel ten jest mało realny to wierze, że  stać  nas na to aby powalczyć o awans jeśli tylko zostawimy serce na boisku.
 
W Wiśle jest Pani od dwóch lat. Jak Pani podsumuje ten okres? Jakie wrażenia zrobiły na Pani miasto, klub, kibice?
 
Podczas mojej kariery miałam kilka razy propozycję z Wisły Kraków ale zawsze obawiałam się ze nie dam rady bo za wysoki poziom, że nie będę grać i nie podołam temu wyzwaniu.  Z perspektywy czasu żałuje, że na koniec kariery tak późno zdecydowałam się przenieść pod Wawel. Moje obawy były bezpodstawne bo od samego początku (od kiedy tutaj jestem) klub bardzo mnie wspierał i pomagał w różnych trudnych  sytuacjach. Wszystko jest tutaj poukładane. Gdybym mogła cofnąć czas przyszłabym tu o wiele szybciej.  Czuję się tutaj dobrze, klub bardzo pomógł mi w powrocie do zdrowia a Prezes Dunin do tej pory nadzoruje mnie abym nie przeholowała, do czego mam niestety skłonności. Zawsze marzyłam, że Karierę zakończę w mieście, w którym zaczęłam przygodę z koszykówką. Teraz śmiało mogę stwierdzić, że tutaj w Krakowie jestem gotowa aby pożegnać się z boiskiem i kibicami w najlepszej drużynie w Polsce. Przenosząc się na drugi koniec Polski z małym dzieckiem bez wsparcia rodziny daleko od przyjaciół bałam się, że będę czuć się samotna w ciężkich chwilach. Jednak po kilku miesiącach przyzwyczaiłam się do nowego otoczenia, klimatu Krakowa oraz poznałam kilka wspaniałych osób, które do dnia dzisiejszego są dla mnie wsparciem oraz inspirują mnie abym rozwijała się nie tylko pod względem sportowym ale tez w kierunku swoich zainteresowań.
 
Co zmieniło się w drużynie Białej Gwiazdy wraz z powrotem Jose Ignacio Hernandeza?
 
Myślę, że styl naszej gry. Gramy bardziej szaloną i szybsza koszykówkę. Jesteśmy nadal  agresywne w obronie dzięki czemu możemy zdobywać punkty . Trener wymaga od nas pełnego zaangażowania tak jak trener Svitek.
 
Jak Wisła wypada na tle innych polskich klubów, w których miała Pani okazję zagrać?
 
Nie chce porównywać innych zespołów, bo z każdym jestem związana dobrymi wspomnieniami. Jestem taką osobą, która chce pamiętać tylko te dobre chwile i też taka chciałabym zostać zapamiętana. Bez względu gdzie grałam cel był zawsze jeden – WYGRYWAĆ.
 
W swojej karierze miała Pani okazję występować w Szwajcarii, Izraelu i na Cyprze. Jak porówna Pani metody szkoleniowe, organizację klubów do tego z czym spotyka się Pani w Polsce?
 
 
W zależności o kraju, każdy miał swoje wizję na basket i treningi. W Szwajcarii w sezonie nie miałyśmy ani jednego dnia wolnego. W każdy dzień po meczu musiałyśmy iść na siłownie i zrobić godzinę tlenów-ki.  Przed każdym treningiem nie było rozciągania tylko po treningu. Rozgrzewka przed meczem trwała godzinę w której robiłyśmy dużo ćwiczeń na czucie głębokich mięśni. W Izraelu oraz na Cyprze wszystko wyglądało podobnie jak w Polsce z małym wyjątkiem, że godziny treningów były bardzo późne. Jedyne co muszę podkreślić, że nasz mentalność w Polsce jest taka że nie doceniamy tego co mamy. Gdy do Polski przyjeżdża zawodniczka z innego państwa jest traktowany jak Bóg. Polskie klubu wszystko załatwiają i pomagają zawodniczkom jak najszybciej zadomowić się w Polsce. Za granicą jest natomiast inaczej. Całkowicie na odwrót. Każdy kto jest z zewnątrz musi walczyć o swoje  miejsce w drużynie i udowodnić że zasługuje na granie. Może trochę to przerysowałam i troszeczkę to się zmienia  ale z czasów które ja pamiętam tak właśnie było.
 
Pani mężem jest wioślarz Rafał Hejmej. Jak w domu dogadują się ze sobą dwoje sportowców
 
Jesteśmy z jednej strony totalnie innymi osobowościami. Mój mąż jest cichy, wyważony, wszystko musi być poukładane i przemyślane. Ja natomiast jestem bardziej spontaniczna, głośna, bardziej otwarta. Moim życiem rządził lekki chaos. Rafał czasami denerwuje się na mnie jak ja tak mogę żyć. Ciągle w biegu bez planu żadnego. Ale dużo się nauczyłam od niego i staram się już bardziej nie reagować pod wpływem impulsu. Być bardziej poukładana chociaż wychodzi mi to z różnym skutkiem. Mamy jedna wspólna cechę. Kochamy to co robimy. Kochamy swoje dyscypliny, które uprawiamy i uwielbiamy ciężko pracować oraz jesteśmy ambitni. Rozumiemy siebie, wspieramy się w ciężkich momentach oraz staramy siebie na wzajem motywować. Czasami po meczu denerwuje się na męża, że nie potrzebuje drugiego trenera, który mi będzie mówił o tym co źle zrobiłam tylko  zauważy te małe rzeczy, które są dobre a których nie widać w statystykach. Najważniejsze, że mamy siebie i możemy na siebie zawsze liczyć.
 
W jednym z wywiadów, który Pani udzieliła pojawiła się wzmianka o Pani pasji do projektowania ubrań. Skąd wziął się ten pomysł? Czy myśli Pani o tym aby realizować się w tej dziedzinie po zakończeniu kariery?
 
Już w dzieciństwie  miałam problem z ubraniami . Byłam osobą dość wysoką a czasy były jakie były wiec musiałam sobie jakoś sama z tym fantem radzić. Albo chodziłam w za krótkich spodniach albo jeśli były na mnie dobre na długość to zwężałam bo był problem z szerokością. Później pojawiła się koszykówka i zawładnęła całym moim życiem. Problem z ubraniami zniknął w momencie kiedy w moim życiu pojawiły się dresy. I tak byłoby dalej gdyby nie to, że po pewnym czasie stałam się kobietą i stwierdziłam, że nie mam się w co ubrać.Moi znajomi znają moje zamiłowanie do robienia zakupów jeśli chodzi o ubrania ale już od jakiego czasu zaczęłam denerwować się , że mam coraz to większy problem aby coś fajnego na siebie dopasować.  W zeszłym rok poznałam wspaniała osobę, która zainspirowała mnie i powiedziała, że ma dokładnie ten sam problem. Powiedziała spróbuj. Z ciekawości zapisałam się do szkoły. Okazało się, że sprawia mi to dużo przyjemności Wiec zapisałam się do kolejnej. Czas pokaże co z tego wyjdzie. Cieszę się, że mogę  rozwijać się w innej dziedzinie  niż tylko sport.
 
Koszykówka zawsze była, jest i będzie dla mnie na pierwszym miejscu jednak zdaje sobie sprawę, że już mam swoje lata a zdrowia jest coraz mniej. Dlatego myślę aby w przyszłości w miarę możliwości zacząć trenować dzieci i przekazać im całą moją wiedzę jaką zdobyłam podczas grania. Aby rozkochać ich w koszykówce tak jak zrobili to moi trenerzy dla mnie.
 
Co chciałaby Pani przekazać kibicom Wisły?
 
Chciałabym przede wszystkim podziękować za wsparcie i wiarę we mnie. Mam nadzieję, że jeśli zdrowie dopisze zrobię wszystko aby razem z dziewczynami zdobyć kolejny tytuł Mistrzostwa Polski dla Wisły.
 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież