Co tam, panie, w wielkim świecie?

Forum służące do wymiany poglądów na wszelakie tematy nie mieszczące się w obrębie pozostałych kategorii.

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez -J- » 15 paź 2012, o 18:47

Neutralna Szwajcaria zdecydowała się na zaskakujący krok. Przeprowadziła ćwiczenia własnej armii na wypadek, gdyby kryzys w strefie euro wymknął się spod kontroli

Ćwiczenia określone kryptonimem "Stabilo Due" zostały przeprowadzone we wrześniu bieżącego roku. Powód ich zorganizowania jest jeden. Trwający w Europie kryzys. Szwajcarzy widząc co się dzieje obecnie w Atenach czy Madrycie postanowili sprawdzić, jak szybko będą w stanie zmobilizować i rozmieścić własne siły zbrojne w sytuacji, gdyby stolice krajów ościennych utraciły kontrolę nad sytuacją.

Jak tłumaczy tygodnik „Der Sonntag" manewry skupiły się wokół stworzonej przez wojskowych w 2010 r. tzw. „mapy ryzyka". Opisuje ona wszelkie możliwe zagrożenia dla Szwajcarii wynikające z zaostrzenia sytuacji w Europie. Wśród nich wymieniane są m.in. konflikty wewnętrzne pomiędzy różnymi frakcjami czy ogromny skok liczby uchodźców z takich krajów jak Grecja, Hiszpania, Francja czy Portugalia.

Mając taką perspektywę Szwajcarzy wolą być przygotowani i są gotowi użyć wszelkich środków, by utrzymać spokój we własnym kraju. W komentarzu dla CNBC, Ministerstwo Obrony Narodowej Szwajcarii poinformowało, że nie wyklucza takiego scenariusza, w którym byłoby zmuszone do wydania rozkazu opuszczenia koszar.

- Nie można wykluczyć, że konsekwencje kryzysu zadłużenia wywołają falę protestów i przemocy w Szwajcarii – tłumaczy rzecznik szwajcarskiego MON. – Wojsko musi stać w gotowości na wypadek, gdyby siły policyjne potrzebowały dodatkowej pomocy – dodał.

O takiej możliwości informował także wcześnie Ueli Maurer, minister obrony narodowej Szwajcarii. W wypowiedzi dla miesięcznika „Schweizer Soldat" ostrzegł przed możliwością eskalacji przemocy w Europie.

- Nie mogę wykluczyć, że w nadchodzących latach będziemy potrzebowali armii – stwierdził.

W ćwiczeniach udział wzięło 2 tys. żołnierzy piechoty, lotnictwa, a także sił specjalnych.

http://www.ekonomia24.pl/artykul/706292 ... ojsko.html
Ave Wisła!
Si vis pacem, para bellum!
Avatar użytkownika
-J-
 
Posty: 193
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 20:45

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 18 paź 2012, o 16:00

-J- napisał(a):ogromny skok liczby uchodźców z takich krajów jak Grecja, Hiszpania, Francja czy Portugalia.


Oczywiście poprawność polityczna nie pozwoliła im powiedzieć, że chodzi o Albańców, Arabów i murzynów importowanych w Afryki. :lol3:

Pytanie, czy jak odstrzelą jakiegoś Araba chcącego wjechać do Szwajcarii razem ze swoją dwudziestoosobową rodziną (bo przecież mu się należy za te wszystkie lata spędzone na zasiłku we Francji!), nie rozpętają piekła u siebie w kraju. W końcu tam też beżowych nie brakuje.

Tymczasem w Polsce:

Obrazek

Gdybym był jego wyborcą, to teraz poczułbym się, jakbym dostał w pysk. Jakby po prostu robiono ze mnie idiotę. Sikorski mówi Ameryce co ma zrobić, żeby było u nich tak dobrze, jak u nas. Albo on nie szanuje swoich "fanów", albo ma ego jak stąd do Tokio. :lol3:
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 23 paź 2012, o 21:01

Oho, coś pękło i ministra Mucha podała się do dymisji. Donek może oczywiście jej nie przyjąć, bo przecież to rząd zwycięzców i nawet jak przegrywają, to wygrywają :lol: , ale to dobry znak mówiący, że może ktoś tam jeszcze utrzymuje reszty kontaktu z rzeczywistością.


Żeby było śmieszniej, to cała sytuacja miała miejsce wczoraj, a jedyną informacją na jej temat jest wpis na twitterze Grasia. :lol3: Co oni mają z tym twitterem?

Edit: Jednak wszystko jest w porządku. Mucha oddała się do dyspozycji premiera "jak to zwyczajowo się robi w razie kontroli w danym resorcie". Dymisji pewnie jednak nie będzie. Kolejne zwycięstwo rządu. :napinka:
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez -J- » 30 paź 2012, o 11:56

Dzisiejsza wiadomość dnia:

Polacy, którzy badali wrak samolotu, odkryli na nim ślady materiałów wybuchowych

Badania przeprowadzali przez miesiąc w Smoleńsku polscy prokuratorzy i biegli – ustaliła „Rzeczpospolita". Wrócili dwa tygodnie temu.

Informację o tym, że prokuratura od kilkunastu dni zna wyniki ekspertyz, potwierdziliśmy w rozmowie z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem.

Polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. Dostarczona przez Rosjan analiza nie spełniała wymogów proceduralnych. Nasi biegli odmówili podpisania ostatecznej opinii o przyczynach zgonu bez dokładnego przebadania wraku. Domagali się ponownego wyjazdu do Smoleńska. Twierdzili, że polscy eksperci, którzy prowadzili wcześniejsze badanie, mieli do dyspozycji zbyt małą liczbę próbek, by wykluczyć obecność materiałów wybuchowych.

Do Smoleńska wraz z prokuratorami pojechali biegli pirotechnicy z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego oraz Centralnego Biura Śledczego, z nowoczesnym sprzętem. Już pierwsze próbki, zarówno z wnętrza samolotu, jak i poszycia skrzydła maszyny, dały wynik pozytywny. Urządzenia wykazały m.in., że aż na 30 fotelach lotniczych znajdują się ślady trotylu oraz nitrogliceryny. Substancje te znaleziono również na śródpłaciu samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem. Było ich tyle, że jedno z urządzeń wyczerpało skalę. Podobne wyniki dało badanie miejsca katastrofy, gdzie odkryto wielkogabarytowe szczątki rozbitego samolotu.

Komentarze na bieżącoŚlady materiałów wybuchowych nosiły również nowo znalezione elementy samolotu, ujawnione podczas tej właśnie wyprawy do Smoleńska.

Wiadomość o odkryciu osadu z materiałów wybuchowych natychmiast przekazano do Warszawy na ręce prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta oraz naczelnego prokuratora wojskowego płk. Jerzego Artymiaka. Prokurator generalny osobiście przekazał informacje premierowi Donaldowi Tuskowi. Od powrotu ze Smoleńska trwają intensywne konsultacje, co dalej robić z tym odkryciem.

Eksperci nie są w stanie stwierdzić, w jaki sposób na wraku maszyny znalazły się ślady trotylu i nitrogliceryny. Wciąż biorą pod uwagę hipotezy, według których osad z materiałów wybuchowych mógłby pochodzić z niewybuchów z okresu II wojny światowej. Wówczas w rejonie Smoleńska toczyły się bardzo ciężkie walki.

Do tej pory biegli pracujący dla prokuratury nie stwierdzili obecności we wraku materiałów wybuchowych. Powoływali się przy tym na ekspertyzy rosyjskich specjalistów.

Rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk w rozmowie z „Rz" zapowiedział wczoraj, że w najbliższych dniach prokuratura zajmie stanowisko w tej sprawie.

http://www.rp.pl/artykul/459542,947282- ... olewa.html

I komentarze od rana:
http://wsieci.rp.pl/artykul/891373,9472 ... DATE-.html

A i jeszcze jedna wiadomość oby nie była za parę dni ciekawa Prokuratorzy nie widzą powodu, aby dać dodatkową ochronę pozostałym członkom załogi JAK-40.
Ave Wisła!
Si vis pacem, para bellum!
Avatar użytkownika
-J-
 
Posty: 193
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 20:45

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 31 paź 2012, o 13:46

I komentarz Warzechy do tych rewelacji.

Co nam mówi odkrycie śladów materiałów wybuchowych na wraku samolotu, który spadł pod Smoleńskiem? Przede wszystkim muszę powtórzyć zdanie, które pisałem już kilkakrotnie, wspominając o sprawie smoleńskiej - tylko tym razem jeszcze silniej: narracja „smoleńskiej sekty” legła ostatecznie w gruzach, z tym że teraz to już kompletna, całkowita i niemożliwa do odbudowania ruina - pisze Łukasz Warzecha, publicysta Faktu

Przy czym przez „sektę smoleńską” nie rozumiem „szaleńców od Macierewicza” ani „zwolenników teorii spiskowych”, jak lubią ich nazywać dziennikarze, sekundujący dzielnie od początku rządowi i jego narracji. „Sekta smoleńska” jest dokładnie po drugiej stronie – wśród tych, którzy, tak jak minister Radosław Sikorski, natychmiast po katastrofie wiedzieli, jaka jest jej przyczyna i że na pewno leży po stronie załogi. To „sekta smoleńska” wymyślała wyssane z palucha historie o kłótni pomiędzy generałem Błasikiem a majorem Protasiukiem, o obecności tego pierwszego w kokpicie, o rzetelnym przebadaniu wraku przez Rosjan i tak dalej. Oto prawdziwa „smoleńska sekta”, której banialuki są warte tyle co zeszłoroczny śnieg. Ale sekta nie składa broni – im słabsza i mniej możliwa do obrony jest jej pozycja, im bardziej absurdalne jej wynurzenia, tym gwałtowniej atakuje. Ale to już ostatnie podrygi.

Zastanawiając się nad znaczeniem nowego dowodu, trzeba pohamować emocje i nie ulegać schematom. Fakt, że znaleziono ślady materiałów wybuchowych nie jest równoznaczny z potwierdzeniem wybuchu na pokładzie ani tego, że taki wybuch mógł być spowodowany przez bombę. Choć oczywiście ta teza staje się znacznie bardziej prawdopodobna. Wciąż jednak nie można całkowicie wykluczyć możliwości, że ślady trotylu i nitrogliceryny znalazły się na elementach wraku w inny sposób.

Bardziej zastanawiające jest, czy odnalezienie wspomnianych śladów akurat teraz jest czystym przypadkiem. Musimy pamiętać, że wrak przez cały czas przebywa pod Smoleńskiem w rosyjskiej dyspozycji i że katastrofa jest wydarzeniem na styku świata polityki i wywiadów. A to światy zwielokrotnionych odbić i luster. Polska za sprawą fatalnych decyzji Donalda Tuska i jego kolegów pozbawiła się sama możliwości szybkiego i możliwie miarodajnego zbadania przyczyn katastrofy. Dziś jesteśmy zatem w sytuacji, gdy nie możemy mieć pewności, czy wypływające co jakiś czas fakty nie są przez kogoś inspirowane lub inscenizowane. Nie ma najmniejszych wątpliwości, że podkręcanie konfliktu wewnętrznego w Polsce jest Moskwie na rękę. Możliwe też, że na rękę byłaby wymiana zużytego premiera na innego, który dzięki mocniejszej pozycji byłby lepszym partnerem.
Z drugiej strony odkrycie polskich ekspertów – jako się rzekło – całkowicie wywraca wszelkie oficjalne narracje, z rezultatami prac komisji Millera na czele. Żałośnie brzmią kombinowane na szybko próby wytłumaczenia obecności materiałów wybuchowych choćby niewybuchami wojennymi zalegającymi wokół lotniska albo tym, że ponad tydzień przed katastrofą samolot przewoził żołnierzy z Afganistanu. To jawne bzdury, bijące na głowę najbardziej szalone teorie spiskowe.

W pierwszych godzinach po ujawnieniu tej informacji widać było, jak bardzo spanikowana jest „smoleńska sekta” i jak kompletnie nieprzygotowany na reakcję jest rząd. Symbolicznego znaczenia nabrały twitty ministra Sikorskiego, który w czasie, gdy ślady na wraku były już tematem dnia, podawał, że Polska jest na którymś tam miejscu jakiegoś tam rankingu. Jakby żył w alternatywnej rzeczywistości.
Dla Donalda Tuska zaś sprawa może oznaczać kolejny spadek w notowaniach. Nie mówimy bowiem o czystych teoriach, ale o faktach, w dodatku stwierdzonych przez państwowych ekspertów. Już pomylenie ciał ofiar zrobiło wrażenie poza grupą twardych przeciwników Platformy. Jeżeli PiS nie przeholuje teraz z wyciąganiem wniosków z najnowszych rewelacji, pozycja premiera może ulec bardzo poważnemu osłabieniu. Zbliża się czas, gdy Donald Tusk zostanie uznany przez wspierające go środowiska raczej za obciążenie niż atut.


Następnie prokurator powiedział, że żeby móc stwierdzić, czy znaleziono, czy nie materiały wybuchowe, potrzeba czasu, co przez dziennikarzy np. GW zostało odebrane jako informacja, że nie było żadnych materiałów. No i się zaczęło. O ile informacja o zalezieniu trotylu była przez mainstreamowe media spychana na plan dalszy, a na pierwszych stronach rządziły Sandy i inne rewelacje, o tyle informacja o tym, że nie znaleziono (a w zasadzie, że za wcześnie na oceny) została informacją dnia.

Co nie zmienia faktu, że pięknie ktoś JarKacza wysterował, a on się dał podpuścić. Jeśli to miała być akcja PRowa... kogoś tam, to fakt, że do tego typu rzeczy dochodzi w naszym kraju jest raczej przerażający.

Na koniec- linka do wklejonego przeze mnie artykułu wrzucił na swojego tweetera niezrównany Radek Sikorski. Przeczytał nagłówek, może wstęp i z obłędem w oczach poleciał wkleić linka. Jak ktoś słusznie zauważył - jeśli z taką samą uwagą czyta podpisywane przez siebie dokumenty, to nic dziwnego, że jesteśmy gdzie jesteśmy na arenie międzynarodowej.
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 6 lis 2012, o 12:03

Szwedzka "Partia Lewicy", za sprawą swojej liderki, Gudrun Schyman, wpisała sobie do programu wprowadzenie "podatku od bycia mężczyzną". Tę daninę mieliby płacić wszyscy pełnoletni mężczyźni, jako rekompensatę za "wielosetletnie ciemiężenie kobiet". Partia Lewicy planuje przeznaczyć środki z przyszłego podatku na walkę z przemocą domową.


:lol3: :lol3: :lol3:

Wszystko oczywiście pod hasłem równouprawnienia i sprawiedliwości. :lol3:
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 14 lis 2012, o 12:46

Multikulti w natarciu:

Mieszkańcy niewielkiego duńskiego miasteczka Kokkedal dowiedzieli się, że w tym roku na Boże Narodzenie nie będzie już miejskiej choinki. Miała kosztować od 5 do 7 tys. koron (ok. 4 tys. złotych). To za dużo – orzekli radni, którzy całkiem niedawno wydali dziesięć razy tyle (60 tys. koron) na miejskie obchody islamskiego święta ofiarowania. Rzecz w tym, że w radzie miejskiej miasteczka Kokkedal muzułmanie stanowią już większość i dlatego nie muszą się liczyć z chrześcijańskimi świętami.

Sprawa nabrała wielkiego rozgłosu i trafiła do parlamentu. Zainteresowała się nią również telewizja, która chciała nakręcić reportaż o muzułmańskiej dominacji w mieście. Bezskutecznie. Jej wóz transmisyjny został napadnięty przez zamaskowanych napastników, a dziennikarzy wyzwano od neonazistów.
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 29 lis 2012, o 15:21

Łysiak o wydarzeniach w URze i nie tylko:

Felieton W. Łysiaka w S24 zamiast w URze
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Nie mogąc pożegnalnego felietonu zamieścić w „Uważam Rze”, postanowiłem opublikować go internetowo. Wszystkim Czytelnikom dziękuję za życzliwe przyjęcie 84 wcześniejszych felietonów.


nihil Novi sub sole

Połknięcie „Uważam Rze” przez tamtych to nic nowego, zważywszy, że III Rzecząpospolitą już ćwierć wieku rządzą z „tylnego siedzenia” — o czym nieraz pisałem — ci sami „chłopcy” z tych samych „służb”. Co mnie nastraja do głębszej refleksji historiograficznej à propos powtarzalności zjawisk.

Jedna z ksiąg „Starego Tes­ta­men­tu”, zwana „Kohelet”, prze­ko­nu­je, iż wszystko, co wydaje się nam no­we, kiedyś już było. Ta prawda ty­czy również czasów dzisiej­szych. Wszystko już było zagrane dawno temu — każdy „numer”, każdy gest, każ­da inicjatywa i każda wred­ność. O tysią­cach rzeczy lub spraw mo­żemy powie­dzieć słowami Eklezjastesa: „Nihil no­vi sub so­le” („Nic nowego pod słoń­cem”).

Sprawiedliwości unikają dzisiaj wielcy złodzieje (elita szemranych biznesme­nów), generałowie, którzy mają ręce uma­zane po łokcie krwią robotników, dygni­tarze kom­binatorzy, jak baronowie PO, co motali sej­mowy/hazardowy przekręt — lecz tak by­ło nad Wisłą zawsze, o czym mówi starosar­mac­kie porzekadło: „Pra­wo w Rzeczy­pos­politej jest jak pajęczyna, bąk się prze­bije, ugrzęźnie muszyna”. Pros­tacz­ków bul­wersują doniesienia, że hierar­chowie „So­lidarności” (Wałęsa, Jur­czyk e tutti quan­ti) pracowali dla SB, ale to też przerabiamy od wieków — nie­jeden francuski szef bez­pieki mawiał: „ — Gdy zbiera się czte­rech spiskowców, dwaj z nich to moi lu­dzie” (sło­wa te przypisywane są Fouchému , Le­pi­no­wi, de Sar­tinesowi i innym). Prawie wszyscy szefowie antycarskich or­ga­niza­cji terrorystycznych (sławny Azef, Malinow­ski i in.) byli konfidentami Ochra­ny cars­kiej. Pozwalano im nawet wysadzać w powietrze nie­któ­rych mi­nis­trów, dla uwiary­godnienia. Ze „służ­bami” zawsze jest we­soło, Bolki można zry­wać. Lub ten szok salonowców, gdy oka­­za­ło się, że „kultowy” król reporterów, Ry­sio Kapuściński, to Ka­puś–ciń­ski (TW „Poe­­ta”). Ludzie, prze­sta­ńcie się dziwować — to samo było już grane na ojczystej scenie sto kilkadziesiąt lat temu: konfidentem oka­zał się „kultowy” pisarz Zygmunt Kacz­kow­ski (podczas publicznych fet na jego cześć, jak w warszawskim Hotelu Euro­pejs­kim roku 1860, kobiety dostawały zbio­rowej hi­sterii, zasypując „mistrza” stosami wień­ców i bukietów). Obu panów Ka zde­maskowano gdy umarli, dzięki od­taj­nio­nym dokumentom. Wszystko już było, na­wet tak znienawidzone przez Sa­lon ciało de­agenturyzacyjne (IPN) — w 1830–1831, gdy Warszawa została chwi­lo­­wo wyzwo­lo­na (Powstanie Listo­pa­do­we), ówczesny IPN nosił nazwę Komitetu Roz­poz­naw­cze­go (później stał się Komisją do Roz­trzą­sa­nia Akt Policji Tajnej) i demaskował kon­fi­dentów (wtedy: „szpiegów”).

Ludzie tzw. „starszego pokolenia” są zniesmaczeni wychynięciem roz­wiąz­łości spod kołdry i jej wsko­czeniem na estradę medialną. Światlejsi wśród nich (oczy­ta­ni) dobrze wiedzą, że rozwiązłość była kró­lo­wą balu podczas całego karnawału ludz­koś­ci, we wszystkich stuleciach (gra­witację można oszukać, balonem lub samolotem, ale biologii nie da się wykiwać lan­so­wa­niem cnoty, moralności, skromności), jed­nak za coś szokująco nowego uważają jej reklamowanie przez media, choćby eu­fo­rycznymi opisami tak regularnej, że wręcz rytmicznej zmiany seksualnych partnerów przez wszelakie celebrytki (aktorki, pio­sen­­karki, prezenterki itp.). Tymczasem to żad­na nowość. Owszem, jeszcze w XVIII wie­ku tego nie było, bo prasa dopiero racz­ko­wała, ale już w XIX wieku poooszło! Przy­kła­dem celebrytka nr 1 ery Ro­mantyzmu, ko­­chan­ka Chopina, pi­sarka George Sand. Plotki o jej ciągłych romansach upublicz­nia­li dzien­­ni­ka­rze, zwłaszcza głośny kry­tyk Sain­te–Beuve (bra­cia Goncourtowie pars­kali: „Ten pod­słuchiwacz bidetów zawsze ocierał się o ko­biece sekrety”), chętnie też cytowano wymierzane w Sand flesze in­nych cele­brytów, choćby poety Baude­lai­re’a: „Jest głupia, ma niezgrabny i prze­ga­dany styl. Jej moralne idee odznaczają się tą samą głębią osądu i delikatnością uczucia co wyznania dozorczyń i sprze­daj­nych kobiet. Najlepszym dowodem upadku naszego stulecia jest fakt, że kilku męż­czyzn zadurzyło się w tej latrynie”. Czy winniśmy mówić, że najlepszym dowo­dem upad­ku naszego stulecia są kolorowe pisemka sprzedające „tajemnice alkowy” Dodek, Edy­tek i sitcomowych komediantek?

Z kolei chrześcijan do rozpaczy dopro­wa­dza deprecjonowanie katolicyzmu przez międzynarodowy Salon, który dysponuje większością wpływowych mediów, a te sze­rzą laicyzację. Dokładnie to samo działo się za Oświecenia (druga połowa w. XVIII), gdy wolnomularze i „filozo­fo­wie” (Wol­ter, Diderot e tutti quanti) de­chrys­tiani­zo­wa­li kontynent nie bez suk­ce­sów. Nie zwal­czano wtedy tradycji Bożonaro­dze­nio­wej, ale tylko dlatego, że choinka (Polacy do­stali ją od Prusaków w początkach stulecia XIX, choć dzisiaj więk­szość sądzi, iż to tradycja piastowska) tu­dzież symbolika Bo­żego Narodzenia rozkwitły później. Obec­nie Za­chód usuwa nawet Bo­żo­­na­ro­dzenio­wą terminologię („Merry Christmas” sta­ło się: „Hap­py Holiday”, „Christmas tree” to „Ho­­liday tree”, etc.); londyńska amba­sa­da III RP, rozsyłająca „świeckie” świą­tecz­ne kartki, jest dla Polaków sym­pto­ma­tycznym dowodem ulegania owemu ter­ro­rowi laicyzacyjnemu. A przecież i to już by­ło, za sprawą Hitlera, który nie­na­widził chrześcijaństwa jako konkurenta do rządu dusz. Dla zatarcia symboliki chrześci­jańs­kiej, Boże Narodzenie połączono w kalen­da­rzu z obchodami święta Julfest (prze­si­le­nie zimowe), gwoli po­gań­s­kiej tradycji pra­daw­nych Germanów. NSDAP lan­so­wa­ła de­chrystianizację kolęd, nazistowskie oz­do­by choin­ko­we (bombki w kształcie swas­tyk i gra­na­tów), zaś choinkę świą­teczną nale­ża­ło zwać nie Christbaum, lecz Jultree.

Wszelki gestykulacyjny bunt czy wy­zwi­sko to też nie novum. Wśród wy­zwisk choć­by „blachary” — tak zwie się dziś pa­nien­ki lekkich obyczajów lecące na drogie sa­mochody, a w końcu XVIII wieku zwa­no tak łatwe damy wizytujące warszawski Pa­łac „Pod Blachą”. Wśród gestów choćby zgięty łokieć. Albo modniejsza dzisiaj wul­garność: sterczący palec środkowy. Ów sterczący z kułaka paluch, który jest synonimem prze­zwiska–przekleństwa, wy­na­le­ziono w XVI stuleciu! Pe­wien włoski rzeź­biarz umieścił figurę Neptuna na bolońs­kim Piaz­za Nettuno. Przy placu był żeński klasztor i mniszki zażądały od władz, aby Nep­tu­no­wi zmniejszono nieprzyz­woi­cie dłu­­gi pe­nis. Twórca musiał wykonać po­lecenie ma­gi­stra­tu, zmniejszył, lecz by się zemścić, po­większył i rozprostował środ­ko­wy palec wy­suniętej ręki Neptuna, dając te­mu pa­lu­chowi kształt sterczącego penisa, oczy­wis­ty dla przechodniów. Tym właś­nie ges­tem żegnam nowych właś­ci­cieli „Uwa­­żam Rze” (Hajdarowicz & Co.), ich po­­życz­­ko­dawców (Czarnecki & Co.), ich mo­codawców (tych wiejskich, ze WSI Ko­mo­rówka) oraz ich jamników żurna­lis­tycznych (tych spod zna­ku „wra­ca no­we”, a ściś­lej: „nowo­ekrano­we”).

Waldemar Łysiak


:napinka:
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez Kalten » 29 lis 2012, o 18:17

My, twórcy i autorzy tygodnika „Uważam Rze”, po odwołaniu redaktora, Pawła Lisickiego, nie widzimy dalszych możliwości współpracy z tym pismem. Nie bierzemy odpowiedzialności za cokolwiek, co pojawiać się będzie pod jego szyldem. Dziękujemy naszym czytelnikom za zainteresowanie i liczymy, że będziemy mogli spotkać się znowu już pod innym tytułem.

Łukasz Adamski
Sławomir Cenckiewicz
Krzysztof Fuesette
Cezary Gmyz
Piotr Gociek
Piotr Gontarczyk
Andrzej Horubała
Jerzy Jachowicz
Igor Janke
Jacek Karnowski
Michał Karnowski
Waldemar Łysiak
Marek Magierowski
Robert Mazurek
Maciej Pawlicki
Marek Pyza
Piotr Semka
Wiktor Świetlik
Łukasz Warzecha
Bronisław Wildstein
Piotr Zaremba
Rafał Zawistowski
Rafał A. Ziemkiewicz
Piotr Zychowicz

Wielka szkoda, że przejęto jeden z lepszych i bardziej rzetelnych tygodników. Ale jak widać to co nie na rękę władzy musi szybko zniknąć. Teraz to już całkiem nie będzie co czytać, pozostaje tylko internet chyba. :?
Kalten
 
Posty: 50
Dołączył(a): 14 sty 2012, o 15:04

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez jaro » 29 lis 2012, o 21:12

http://narodowcy.net/bruksela-bez-bozon ... 012/11/29/

Europejskiej defensywy ciąg dalszy. Ciekawe kiedy te cioty z zachodniej Europy (mimo wszystko my (Polacy) mamy szczęscie w nieszczęściu będąc Krajem biednym, którego socjal nie przyciąga "kolorowych" jak lep much) zaczną żałować tej swojej tolerancji, która jestem pewien odbije im się czkawką kiedy już muzułmanie zaczną stanowić większości narodowe w danych miastach/krajach.
jaro
 
Posty: 119
Dołączył(a): 13 kwi 2012, o 21:51

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 30 lis 2012, o 12:47

Standard dla zachodnioeuropejczyków. Dla nich bycie tolerancyjnym oznacza wyrzeczenie się jakiejkolwiek dumy a czasem nawet godności. Idioci myślą, że dzięki temu zapanuje równość i wszyscy będą szczęśliwi. Brutalna prawda jest jednak taka, że jak dasz im palec, to oni wezmą... wszystko. Z tym, że cierpiącym na chorobliwą tolerancję mieszkańcom zachodniej Europy wydaje się nadal, że przepraszanie Araba za to, że ktoś ośmielił się poczuć we własnym kraju jak w domu, to najlepszy sposób na naprawę świata. Dobrym przykładem jest ten Duńczyk walczący z "dyskryminacją" Arabów w Kopenhadze, który udzielał wywiadu na ulicy w arabskiej dzielnicy i został obrzucony przez beżowych kamieniami i zwyzywany od "pierdolonych duńczyków".



Inna rzecz, to laicyzacja, o której pisał ostatnio Ziemkiewicz. Na zachodzie coraz rzadziej mówi się o Świętach Bożego Narodzenia. Teraz zamiast Christmas są Winter Holidays. Polska ambasada w USA też wysyła już kartki, w których nie pisze się o Bożym Narodzeniu, tylko włąsnie o holidejsach...

U nas jednak mimo walki z "konserwą" GW i innych TVNów, ludzie nie dadzą sobie w kaszę dmuchać jakimś przybłędom, które uciekły ze swojego chujowego kraju, żeby zrobić chujowy kraj gdzieś indziej, a tradycja ma się dobrze.
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez AveWisla » 23 gru 2012, o 01:16

W najnowszym newsweek'u (celowo z małej) Roman Dmowski, ukazany jako fanatyczny antysemita, widnieje na liście 10 najgorszych Polaków wszechczasów m.in. obok Dzierżyńskiego :shock: :shock: :shock:
AZORY
Avatar użytkownika
AveWisla
 
Posty: 127
Dołączył(a): 7 gru 2011, o 21:32

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez Wisla Piastow » 23 gru 2012, o 04:23

AveWisla napisał(a):W najnowszym newsweek'u (celowo z małej) Roman Dmowski, ukazany jako fanatyczny antysemita, widnieje na liście 10 najgorszych Polaków wszechczasów m.in. obok Dzierżyńskiego :shock: :shock: :shock:

No bo w newsweek'u, nic więcej nie trzeba tłumaczyć ; )
Obrazek
Avatar użytkownika
Wisla Piastow
 
Posty: 151
Dołączył(a): 1 gru 2012, o 14:06
Lokalizacja: Kraków

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez peter » 1 sty 2013, o 10:55

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-oneci ... omosc.html
Ciekawy wywiad na temat polskich mediów
"To prawda, prawda znika z tych podwórek
A ziomek taki fakt nie śmieszy mnie w ogóle
Ja nie jestem nowoczesny i wychodzę z założenia
Że wole słuchać ciszy niż głupiego pierdolenia"
Avatar użytkownika
peter
 
Posty: 54
Dołączył(a): 14 gru 2011, o 18:58

Re: Co tam, panie, w wielkim świecie?

Postprzez dudi » 5 sty 2013, o 21:50

Strażnicy więzienni w Brazylii "zatrzymali" kota, który na teren więzienia w północno-wschodniej części kraju wniósł - przytwierdzone taśmą do ciała - piłę i telefon komórkowy - poinformowały w sobotę tamtejsze media.
Fot. Reuters
Fot. Reuters

Przy bliższych oględzinach okazało się, że kot miał również przy sobie: wiertła, słuchawki, kartę pamięci, baterie i ładowarkę do telefonów komórkowych.

- Trudno ustalić, kto jest za to odpowiedzialny, ponieważ kot nie mówi - wyjaśnił lokalnej gazecie rzecznik więzienia.

Dlatego o udział w spisku podejrzewa się wszystkich 263 osadzonych w zakładzie karnym w 200-tysięcznym mieście Arapiraca. Śledztwo prowadzi lokalna policja.
Sprzęt znaleziony przy kocie, fot. Reuters

Do niecodziennego zdarzenia doszło 1 stycznia, ale do mediów wiadomość trafiła dopiero w sobotę. Sprawca całego zamieszania, czyli biały kot, trafił na leczenie do specjalistycznego ośrodka.


Sztywno. :napinka:
Prawą ręką ci pogrożę zdrajco, a nie lewą
dudi
 
Posty: 953
Dołączył(a): 27 lis 2011, o 12:00

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Hyde Park

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

cron