Raport z sektora D: Trybuny jak barometr
Wpisany przez Grzesiek   
niedziela, 20 października 2013 18:57

alt

Ostatnim punktem na wyjazdowym na szlaku Armii Białej Gwiazdy w tym roku była Bydgoszcz. W mieście ekstraklasowego beniaminka stawiliśmy się w sile ponad dwunastu setek, wsparci przez reprezentacje naszych Braci i z 13 płótnami. Wokalnie zaprezentowaliśmy się tak, jak nasi piłkarze: były momenty bardzo dobre, ale ogólne wrażenie pozostawiliśmy kiepskie.

Zapisy na wyjazd trwały niemal dwa tygodnie. Termin meczu był korzystny, komfortowy dojazd – zapewniony, piłkarze osiągali wyniki lepsze, niż zakładano przed sezonem, na Legii pojawiło się ponad trzydzieści tysięcy osób, w Bydgoszczy, gdzie właśnie otworzyli nowy sektor dla przyjezdnych, nie byliśmy 19 lat i w końcu: była to ostatnia delegacja na długi czas. Tyle powodów, aby wybrać się na Zawiszę nie wystarczyło, by zebrał się komplet 1900 kibiców. Dlaczego? „Praca, studia, ślub, chrzciny, urodziny cioci”, co nie? Jakoś się nam wydaje, że gdyby Wisła grała ze wspominaną Legią choćby i w poniedziałek wielkanocny o czwartej rano, to nagle każdy znalazłby czas, żeby iść na mecz. W nagranym z Pawłem Brożkiem klipie promocyjnym najnowszej gry FIFA 14 pada pytanie „A jak ty wspierasz swoją drużynę?”. Wygląda na to, że tylko elektronicznie. (Śmiało, polub to).

FOTO: ZAWISZA - WISŁA, KIBICOWSKO

Wracając do właściwego wątku... Zbiórkę wyznaczono na Dworcu Głównym na 3:10. Pół godziny później ruszyliśmy w ponad dziewięciogodzinną podróż do Bydgoszczy, zatrzymując się po drodze w Jaworznie. Warunki podróży były komfortowe, nie było mowy o tym, by komuś zabrakło miejsca siedzącego. Ponadto w pierwszym i ostatnim wagonie znalazły się punkty cateringowe, które cieszyły się sporym zainteresowaniem zwłaszcza w drodze powrotnej. Niestety, nadal parę osób nie potrafi uszanować próśb kolegów po szalu, którzy to wszystko organizują i proszą nieniszczenie środków transportu. Wycenę szkód poznamy niebawem. Niektórzy też nadal nie znają swoich własnych możliwości w spożywaniu napojów wyskokowych, przez co robią syf sobie i znajomym.

Po trzynastej dotarliśmy na stację Bydgoszcz Leśna, gdzie oczekiwały nas nazbyt liczne oddziały eskortujących służb; nad głowami krążył zaś helikopter. Po półgodzinnym marszu stanęliśmy pod bramami obiektu Zawiszy. Wpuszczanie przez 6 kołowrotków przebiegało sprawnie. Parunastu z nas miało problemy różnego rodzaju, ostatecznie jednak wszyscy weszli. Gdy trwał już mecz dojechała ekipa samochodowa oraz Lechiści i ci weszli w komplecie na stadion w drugiej połowie. Łącznie było nas 1250.

„Klatkę” ozdobiły następujące płótna: Wisła Sharks, „5”, Bronowice, Qrdwanów, Grzegórzki, Wola Duchacka, Prądnik Biały, Kleparz, Olkusz, Jaworzno, Bochnia oraz flaga CHWM Lechii i fana Unii z Lwowskiej.

Choć murawę od trybun oddziela jeszcze bieżnia, widoczność z sektora nie jest najgorsza. Śmiesznie wyglądają dwie piaskownice po stronie ławek rezerwowych. Akustyka natomiast jest bardzo dobra, o czym mogliśmy się już przekonać, gdy piłkarze Białej Gwiazdy wychodzili na rozgrzewkę, a nasz wypełniony dopiero w połowie sektor ryknął „Tylko zwycięstwo!”. Im bliżej było pierwszego gwizdka, tym więcej po obydwu stronach było „uprzejmości”. „Proszę o ciszę, będziemy j...ć Zawiszę!”, rozlegało się z naszego sektora. Gospodarze posłuchali, zamilkli i usiedli. Gdy piłkarze wyszli na murawę, powitaliśmy ich trzema zwrotkami hymnu Białej Gwiazdy. Z kolei miejscowi powstali równo z pierwszym gwizdkiem, unieśli szale i odśpiewali swój „hymn”, traktujący o... Wiśle. Niedowierzanie i politowanie pojawiło się na naszych twarzach – kto jako pierwszą, czyli sztandarową, pieśń śpiewa o rywalu? Skoro już przy piosenkach bydgoszczan jesteśmy, to wszystkie numery, jakie ciągnęli przez dłuższy czas są kojarzone z innymi polskimi ekipami (Piast, Korona, Lech), co świadczy o inwencji kibiców Zawiszy, którzy wolą iść na łatwiznę i kserować. W piętnastej minucie zaprezentowali oprawę, na którą składały się chorągiewki, mające układać się – chyba – w napis „Zawisza”, jednak wykonanie pozostawiało sporo do życzenia. Wokalnie zaś wypadali tak, jak grali piłkarze: najpierw z animuszem, potem słabo i odżyli dopiero po tym, gdy gra zaczęła się układać po ich myśli.

Po „Jak długo na Wawelu” kilkukrotnie głośno odpowiedzieliśmy na pytanie, kto wygra mecz. Następnie, skacząc, wykonaliśmy „Nie dla nas jest porażki smak”. Pozdrowione zostały zgody z Gdańska, Wrocławia, Tarnowa i Przemyśla. Wszystkim Braciom, którzy stawili się z nami w bydgoskiej „klatce”, serdecznie dziękujemy za wsparcie! Wspólnie z prowadzącym doping odśpiewaliśmy „O nasz TS!”, które wypadło słabo (wpływ na taki a nie inny doping miała na pewno słaba słyszalność jego poleceń, ale też nie ma co szukać usprawiedliwień na siłę). Kolejne „HSV” zabrzmiało najpierw mizernie, a dopiero gdy sektor podzielił się na dwie części wykonanie można było uznać za zadowalające. Ciągnęliśmy to ładnych parę minut. Donośne „Jazda! Jazda! Jazda!” mogło przywoływać skojarzenia z ostatnim pojedynkiem przy Reymonta 22.

Następnie rozległy się prośby o ciszę oraz zachęty piłkarzy do strzelenia gola przeciwnikom. Kiedy śpiewaliśmy „Bo moje jedyna miłość” Wisła objęła prowadzenie, co spowodowało wybuch radości w „klatce”. Poziom decybeli wytwarzanych przez miejscowych znacznie spadł, co nie uszło naszej uwadze. Pierwszą połowę zakończyliśmy pieśnią „My chłopcy z Reymonta”.

Drugą część rozpoczęliśmy od okrzyku „Tylko zwycięstwo!” i innych okrzyków, zachęcających naszych piłkarzy do walki. Nie zabrakło hitu ostatnich dwóch spotkań, czyli „Ole ole, ole ola” z odpowiednio zmienionym tekstem, po którym rozpoczęła się kilkuminutowa wymiana „uprzejmości”, zakończona okrzykiem „Gwiazda Biała Was...”. Zaraz padł gol dla gospodarzy, po którym odzyskali zapał do śpiewania. W czasie gdy obściskiwali się wzajemnie na swoich trybunach, z naszego sektora poleciało parę achtungów, które rozruszały ochroniarzy i fotografów (zabawnie brykał taki jeden napinacz). Minęło dosłownie kilka chwil i padł drugi gol dla miejscowych. Wtedy uszła z nas para – przez kolejne minuty próbowaliśmy śpiewać, ale wychodziło to słabo. Po trzecim golu skupiliśmy się już tylko na wydarzeniach boiskowych.

Kiedy rozbrzmiał ostatni gwizdek sędziego, podziękowaliśmy piłkarzom za mecz i zapewniliśmy o naszym nieustającym wsparciu piosenką „Czy wygrywasz, czy nie”; ci natomiast docenili to oklaskami, a następnie przybili piątki.

W „klatce” nie trzymano nas długo, bo jedynie pół godziny. Następnie pod przymusową eskortą ruszyliśmy na dworzec, gdzie czekał pociąg. Droga powrotna przebiegała spokojnie i około 3:30 zameldowaliśmy się w Krakowie. Trwający dobę wyjazd zamykający dla nas tę rundę dobiegł końca. Mimo niekorzystnego wyniku, nie było chyba wśród nas osoby, która nie była zadowolona z wyjazdu. Szkoda jednak, że na stadionie nie starczyło nam zapału i samozaparcia, aby prowadzić głośny doping przez pełne 90 minut, tylko dopasowaliśmy się do formy piłkarzy. Póki zawodnikom dobrze szło – byliśmy głośno, a im słabiej sobie radzili, tym ciszej śpiewaliśmy my.

Następny wyjazd – dopiero w połowie lutego. Oznacza to, że przez te cztery miesiące bez wyjazdów, możemy skupić się bardziej na pozostałych sekcjach Białej Gwiazdy, które potrzebują naszego wsparcia nie mniej, niż piłkarze Do zobaczenia na wiślackich trybunach!

 

 
Komentarze   

#9 ewcia » 2013-10-22 11:22

kemot a tobie o co chodzi?

ewcia

#8 kemot7201 » 2013-10-21 22:14

teraz sa limity wyjazdowe i tego nie potraficie zapelnic pociag ic zenada jak mariusz organizowal jeden z pierszych specjali to do wawy to byl pelny sklad i jeszcze ludzie dojezdzali innymi pociagami innym razem na pp legla jaga bylo nas ok 150 lub wiecej ale teras juz chyba nie ma takich kibicow jak na X

kemot7201

#7 Timin » 2013-10-21 10:40

Dziwi mnie to jak możecie pisać, że doping momentami wypadał słabo jak gra na boisku Zawiszaków skoro to przez całe 90 minut Zawisza miał przewagę nad Wisłą ?!? :D

Timin

#6 re » 2013-10-20 22:11

Następny wyjazd w lutym sporo pracy przed skwk, bo potrzeba koniecznie zmian w tej kwestii a przed każdym wyjazdowiczem czy ma 3 wyjazdy czy 30 chwila na refleksje ile daje z siebie na wyjeździe, czy godnie reprezentuję ekipę i śpiewam na 100%? i czy nie traktuję wyjazdu jako jedynie wielkiej imprezy? Odpowiedź pozostawiam wam.

re

#5 re » 2013-10-20 22:11

Niestety ale w sytuacja gdy polowa osób w pociągu jedzie naje**na jak szpaki to ciężko żeby śpiewali na 100% brakuje dyscypliny na wyjazdach, może odpowiednie osoby powinny chodzić po pociągu co jakiś czas i przywoływać liściem w pysk co po niektórych do porządku a nie tylko raz po to by zebrać kase na kryminał. Uważam również że powinno się w kateringu sprzedawać piwo TYLKO W DRODZE POWROTNEJ, może dzięki temu chodź trochę by to lepiej wyglądało niż "banda meneli i ćpunów". Wszystko jest dla ludzi ale jak ktoś nie myśli to trzeba mu pomóć "własnoręcznie".Szkoda również że nie potrafimy ubrać się na czerwono na wyjazd. Może rozwiązaniem byloby rozdawanie czerwonych koszulek (w cenie wyjazdu) dopiero na sektorze lub przy wchodzeniu nas niego? Nie byłoby wytłumaczeń że ktoś nie wziął itd.

re

#4 devil_1906 » 2013-10-20 21:54

Brakuje flagi Grzegórzek ;)

devil_1906

#3 MAGIA » 2013-10-20 21:30

W cateringu na wyjazdach powinny być kebaby i hamburgery oraz ciasta torty i desery :)

MAGIA

#2 wiślak69 » 2013-10-20 20:07

co do dopingu Zawiszy, nie można powiedzieć że kserują, bo doping Piasta, Korony, Lecha mieliśmy okazję poznać na własne uszy, ich nie. A z tego co się interesuję przyśpiewka o rzece Brdzie była wykonana wcześniej niż kieleckie jeżdżę za Tobą przez ten świat ;)

wiślak69

#1 matt » 2013-10-20 19:22

a nie mozna poprostu wypierd@lic tych pajacow z pociagu niech wracaja na nogach jak sie nie potrafia zachowywac jak przystalo na AW. jak mozna wogole myslec zeby w jakikolwiek sposob wyzywac sie na bracie po szalu? szacunek dla siebie samych to podstawa! ogarnijcie sie pajace jeden z drugim. zrobilismy porzadek w krakowie teraz chyba kurw@ czas zeby zrobic porzadek na naszym wlasnym podworku i uteperowac co poniektorych przyglopow, bo watpie zeby ktos za nimi tesknil.

matt

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież