Raport z sektora 3: Mniej a lepiej
Wpisany przez Grzesiek   
niedziela, 29 września 2013 17:31

alt

W końcu nieźle wokalnie zaprezentowaliśmy się w Chorzowie. Choć parę rzeczy nadal jest do poprawki, ogólne wrażenie z wypadu na Górny Śląsk jest dobre.

Przede wszystkim poprawy wymaga frekwencja. Dostaliśmy tysiąc biletów, a zeszło dokładnie 776. Był to dopiero nasz trzeci wyjazd na wrogi teren w tym sezonie, do tego jeden z bliższych w rundzie, piłkarze spisują się powyżej oczekiwań, a nas nie może się uzbierać dziesięć setek? Czy wieczni „narzekacze”, którzy lamentują w Internecie na temat sposobu dystrybucji wejściówek przy takich meczach, jak derbowy albo z Podbeskidziem, wybrali się wczoraj do Chorzowa? Mamy nadzieję. Pomimo gorszej liczby niż ostatnio, pod względem dopingu wypadliśmy lepiej, niż wiosną 2012.

O pierwszej popołudniu z Dworca Głównego ruszył pociąg specjalny. Trzygodzinna podróż do Chorzowa minęła spokojnie; postoje były urozmaicane lądującymi tu i ówdzie petardami, gdzieniegdzie wiślacka obecność została zaznaczona na inne sposoby. Po wysiadce na stacji Chorzów Batory ze śpiewem na ustach przemaszerowaliśmy na stadion. Jedni lokalni napinacze pożałowali szybko „kozaczenia”. Niestety, znowu nadgorliwe służby musiały się wykazać i zawinęły dwie osoby. Dzięki szybkiej zbiórce pieniędzy wśród Wiślaków parę chwil później chłopaki mogli ustawić się w kolejce do wejścia na sektor.

Wpuszczanie trwało ponad półtorej godziny. Ostatni z nas weszli do „klatki” parę minut po pierwszym gwizdku. Płot został przyozdobiony 6 flagami: Wierność, Wisła Sharks, Bronowice, Prądnik Biały, „5”, Jaworzno oraz transparentem ku pamięci śp. Bartka, który we wtorek odszedł od nas na zawsze.

Śpiewanie rozpoczęliśmy od „Gdziekolwiek nasza Wisła gra”, by następnie przejść do „Bo moja jedyna miłość” z w miarę fajnym „lalowaniem”. Sytuacja na boisku zachęciła nas do głośnego „Hej Wisła gol!” urozmaicanym przyciszaniem i pogłaśnianiem. Pozdrowiliśmy także zaprzyjaźnione kluby: Lechię Gdańsk, Śląsk Wrocław, Unię Tarnów i Polonię Przemyśl, których reprezentanci zasiedli z nami na sektorze. Przez kolejne minuty w naszym dopingu brakowało ikry. „Wisła Kraków, Biała Gwiazda” oraz „My chłopcy z Reymonta” zostały wykonane przeciętnie. Podczas „Dżudżu” z bębnem padł gol dla Wisły, co spowodowało wybuch radości. Niemal natychmiast poleciało głośne: „Kraków czeka, my czekamy na zdobycie drugiej bramy!”. Zaznaczyliśmy też, że tylko Wisła rządzi w naszym mieście, a także to, iż jej piłkarze pozostają niepokonani. Ostatnim akcentem pierwszej połowy była przyśpiewka wyjaśniająca gospodarzom, dlaczego cała Polska się z nich śmieje.

Po zmianie stron rozpoczęliśmy doping niemrawo – najpierw od „Wisełka/Nasz TS”, a potem „Gdybym mógł cofnąć czas” (czekamy aż w końcu wykorzystamy niewydobyty dotąd potencjał tego numeru). Gospodarze tymczasem szykowali się do oprawy. Najpierw nad trybunami pojawił się pysk pajaca („Pajace! Pajace!”, momentalnie poleciało z naszego sektora w stronę chorzowian), a potem w górę poszła sektorówka. Płótno przykryło ich młyn na dobrych kilka minut, jednocześnie odcinając im chyba prąd, bo milczeli przez ten czas, co nie umknęło naszej uwadze. W tym czasie padła bramka wyrównująca, co zgrało się w czasie z odpaleniem pirotechniki przez Niebieskich i zaprezentowaniem oprawy w pełnej krasie. Transparent na płocie głosił: „Za młodzi by umierać, za starzy by się zmieniać”, a o kogo chodziło wyjaśniała sektorówka z napisem „Ultras Niebiescy” i herbem Ruchu. Podświetlona została stroboskopami, racami, świecami dymnymi i okraszona flarami spadochronowymi; gdy „zjechało” płótno utworzono flagowisko. Wtedy też w końcu konkretnie zabrzmiały śpiewy kibiców HKS-u, którzy w pierwszej połowie spisywali się albo przeciętnie, albo słabo. Kiedy dołączał się do nich cały stadion, brzmiało to bardzo konkretnie, ale takich zrywów zanotowali bardzo mało. Nie omieszkali także pomruczeć coś w kierunku naszego klubu, ale o co im chodziło – nie słyszeliśmy. W tym miejscu też słów parę o „śląskości” chorzowian, tak chętnie przez nich eksponowanej, m.in. przez wiszące na ich stadionie płótna. Zabawnie brzmiały zachęty spikera, żeby przy wyczytywaniu składu stadion wrzeszczał „Yes!” (chyba powinni krzyczeć „Ja!”, nie?), a jeszcze śmieszniej ślůnsko godka konferansjera w przerwie. Zastanawiano się także u nas, dlaczego ani nie śpiewają po swojemu, ani też w tym języku nie robią opraw.

Wiślacki sektor po przerwie „obudził się” dopiero po kilkunastu minutach. „Wisła Kraków, Biała Gwiazda” z bębnem zabrzmiała właściwie dopiero za drugim razem. Podzieleni na pół fajnie odśpiewaliśmy „HSV” (z uniesionymi pięściami i klaskaniem) oraz „Zawsze z wami”. W końcówce meczu w górę powędrowały szale, po czym z dumą zabrzmiało „Wisła to jest potęga”, a następnie hymn Białej Gwiazdy. W ostatnich minutach próbowaliśmy zagrzewać różnymi okrzykami naszych zawodników do boju, jednak nie udało się im zdobyć zwycięskiej bramki. Po ostatnim gwizdku, kiedy podchodzili pod nasz sektor, zaśpiewaliśmy im „Czy wygrywasz, czy nie” oraz przypomnieliśmy, że to nasza Wisła pozostaje niepokonana.

Trwające ponad godzinę oczekiwanie na otwarcie sektora gości urozmaicały nam przyśpiewki skierowane tymczasem do „Andrzeja”, który bawił się z nami w chowanego. O dziewiątej ulubieniec publiczności otworzył nam w końcu wrota, po czym udaliśmy się w stronę dworca. Podróż powrotna minęła jeszcze spokojniej i o północy zameldowaliśmy się na Dworcu Głównym.

Kolejna nasza eskapada to wyjazd do Bydgoszczy 19 października. Wszystko wskazuje na to, że będziemy mogli się tam udać w sile 1900 osób. Dla wielu z nas będzie to pierwsza wizyta na stadionie Zawiszy, dlatego tym bardziej powinno nam zależeć, aby zaprezentować się tam należycie. Musimy trzymać pewien poziom nie tylko na stadionie, ale także w drodze do i z Bydgoszczy. Wszyscy mamy się stosować do określonych zasad, a jeśli ktoś nie będzie – czeka go taki los, jak jednego, który wczoraj myślał, że jego to nie dotyczy. A droga na piechotę do Krakowa z Bydgoszczy trwa nieco dłużej, niż z okolic Trzebini. 

 

 
Komentarze   

#6 AW » 2013-09-30 19:18

Może ktoś zapisał te wszystkie przyśpiewki na Andrzeja "Grzegorza" :-D

AW

#5 Krzychu » 2013-09-30 15:47

I jeszcze uzupełniając
"Zastanawiano się także u nas, dlaczego ani nie śpiewają po swojemu ..."

Proponuję zapoznać się z przyśpiewką "Jestech Chorzowski, kożdy to wie..." śpiewaną na dwie strony praktycznie na każdym meczu.

Krzychu

#4 cela3 » 2013-09-30 07:36

"Andrzej" tak naprawdę ma na imię Grzegorz ;) godzina, w kórej czekaliśmy aż otworzy bramę była najlepsza z całego wyjazdu ;)

cela3

#3 Krzychu » 2013-09-29 22:21

"W tym miejscu też słów parę o „śląskości” chorzowian, tak chętnie przez nich eksponowanej, m.in. przez wiszące na ich stadionie płótna."

http://www.niebiescy.pl/album/ruch_piast_05_02/duze/39.jpg
http://oi33.tinypic.com/o9folu.jpg

Krzychu

#2 Alex1906 » 2013-09-29 21:39

pytanie nie na temat:
1. Rozumiem że jak strefa kiboli jest otwarta w dniach meczu to przed Legią będzie otwarta? (chcę się tylko upewnić)
2. Czy w Strefie Kiboli można jeszcze kupić koszulkę z motywem "X"

Alex1906

#1 rafik » 2013-09-29 20:21

JA KOCHAM WISLE SIA LA LA LA.KURDE IDA DOBRE CZASY DLA TSW I ABG ON TOUR 8)

rafik

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież