Raport z sektora K: Wisła z Krakowa...
Wpisany przez Grzesiek   
poniedziałek, 05 marca 2012 18:33

altGdy tylko opadły emocje po meczu z Koroną Kielce, myśli kibiców Wisły zaczęły krążyć wokół sobotniego pojedynku z Lechią Gdańsk. Odwiedziny u Braci z Północy, wizyta na nowym obiekcie, zaciekawienie grą pod okiem nowego trenera- to niektóre z powodów, dla których „ciśnienie” na ten wyjazd rosło przez cały poprzedni tydzień.

 

 Większość Wiślaków w drogę nad morze ruszyła w piątek. Największym powodzeniem cieszył się transport autokarowy oraz kolejowy. W godzinach wieczornych, wyposażona w bilety podróżnika oraz inny niezbędny ekwipunek, wiślacka brać zebrała się na dworcu w Krakowie i ruszyła w trzynastogodzinną podróż. Niestety, nie podróżowali sami. Odgórnie przydzielona eskorta bojowa służb policyjnych jechała z Armią Białej Gwiazdy od stolicy Małopolski aż do Trójmiasta, zmieniając się mniej- więcej na granicy kolejnych województw. Służbom, rzecz jasna, bardzo przeszkadzały dobre humory Wiślaków, więc robiły wszystko, by je popsuć- zagradzały drogę do toalet, wlepiały mandaty, blokowały przejścia między wagonami, a także wyganiały pasażerów z zajętych już przecież przedziałów.

 

Kibice Wisły dzielnie znieśli trudy podróży i w godzinach porannych (albo wczesnym popołudniem, zależnie od pociągu) zameldowali się na gdańskim Dworcu Głównym. Tam przywitali się z oczekującymi Lechistami, po czym ruszyli w większych i mniejszych grupach w różne kierunki. Część skierowała się w kierunku zabytkowej części Gdańska, inni udali się do innych nadmorskich miejscowości w gościnę, jeszcze inni poszli nad Bałtyk. Mimo, że do sezonu wakacyjnego jeszcze sporo czasu, w Grodzie Neptuna naprawdę było co robić!

 

Mecz rozpoczynał się o szóstej, natomiast pierwsi krakowianie pojawili się w okolicy PGE Areny już około 15:30. Nowy stadion Lechii Gdańsk prezentuje się znakomicie. Błyszcząca w blasku słońca bursztynowa fasada robi piorunujące wrażenie, zwłaszcza na tych, którzy musieli przywyknąć do betonowego brutalizmu własnego obiektu. W związku z obowiązującymi przepisami, osoby nieposiadające kart kibica Lechii, nie mogły zasiadać na sektorach gospodarzy, dlatego Wiślacy, którzy kupili wejściówki w Krakowie, musieli wejść na sektor gości. Po zajęciu miejsc, przed nami rozpościerał się widok na imponujące wnętrze PGE Areny- ponad czterdzieści tysięcy krzesełek tworzących mozaikę o różnych odcieniach zielonego; cztery telebimy w „narożnikach”, pokazujące to, co dzieje się na boisku, wynik, reklamy i ogłoszenia; typowy dla piłkarskich stadionów owal nad murawą, przez który wpadają promienie słoneczne.

 

Ogólne wrażenia byłyby pewnie jeszcze lepsze, gdyby stadion był wypełniony po brzegi, tymczasem w sobotę na obiekcie przy ulicy Pokoleń Lechii Gdańsk pojawiło się niespełna dwadzieścia tysięcy osób. Po odczytaniu składów obydwu drużyn, gdy piłkarze wychodzili na boisko, w górę podniesione zostały szale i odśpiewano hymn Lechii oraz „Jak długo na Wawelu”. Zaraz potem sektor gości (w którym znalazło się około sześciuset Wiślaków; drugie tyle siedziało na sektorach gospodarzy) ryknął „Lechia Gdańsk!”, a młyn BKS-u szybko się zrewanżował głośnym „Wisła! Kraków!”. Nie zapomniano oczywiście o Braciach z Wrocławia i na stadionie rozległo się „Śląsk! Śląsk! WKS!”. Potem za doping odpowiadał głównie młyn gospodarzy. Przy tym trzeba zaznaczyć, jak wielki progres zanotowali Lechiści w porównaniu do ostatnich kilku lat. Trybuna zielona sama śpiewała głośniej niż w ubiegłym roku cały stadion na Traugutta 29. Szczególnie imponujące było, gdy po „Glasgow” fanatycy BKS-u ryknęli z całych sił: „Lechia Gdańsk!”. Oprócz tego śpiewano: „W wolnym mieście Gdańsku”,  „Lechia Biało- Zieloni”, „Gdańska Lechia” oraz „HSV” na dwie strony. W pierwszej połowie pojawiła się również oprawa, nawiązująca do Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Część młyna przykryła sektorówka z polskim żołnierzem, dwa pasy materiału z barwach narodowych oraz kartoniada. Na płocie oddzielającym trybunę od murawy pojawił się transparent: „Nie żyją, byśmy my mogli żyć wolni- ku pamięci Żołnierzom Wyklętym”. Następnie cały stadion dumnie odśpiewał „Mazurka Dąbrowskiego” oraz skandował „Cześć i chwała bohaterom!”.

 

Trzeci marca to także rocznica urodzin jednego z najbardziej oddanych fanów Lechii Gdańsk- świętej pamięci Zbigniewa Winiarskiego, który w sobotę obchodziłby pięćdziesiąte trzecie urodziny. Dla niego poświęcony był transparent „Ś.P. Kaczor 03.03.1959-22.10.1969 Pamiętamy”, który zawisł przy młynie gospodarzy. Obok wisiały także wiślackie płótna- Prądnik Biały, Pińczów, Prądnik Czerwony, Olkusz; na dole sektora Bronowice, na gnieździe „5”, na trybunie wzdłuż boiska- Kleparz, a w sektorze gości: Przemyśl, Kłaj, Tauryniści ‘06”, Nieobliczalni, Trzebinia, Jaworzno

 

W przerwie spotkania (a także na długo przed meczem) kibice gości mogli skorzystać z gościny przygotowanej przez gdańszczan. Można było posilić się bigosem, fasolką oraz ogrzać kawą lub herbatą. Warto dodać, że w strefie, gdzie znajdowały się punkty gastronomiczne, umieszczono kilka sporych rozmiarów ekranów, gdzie na żywo pokazywany był mecz Lechii z Wisłą.

 

Na początku drugiej połowy młyn gospodarzy podzielił się wzdłuż środka i zaśpiewał na dwie strony „W wolnym mieście Gdańsku” oraz nową pieśń na melodię podobną do tej z „Tylko jeden klub”. Potem do śpiewów zaangażowany został także sektor gości. „Wisła z Krakowa to Lechii druga połowa”, „Każdy to powie, Wisełka rządzi w Krakowie”, „pozdrowienia” dla lokalnych rywali BKS-u i TS-u to tylko wybrane fragmenty z sobotniego repertuaru Lechii i Wisły. Zirytowani postawą swoich piłkarzy gospodarze nie szczędzili im cierpkich słów, a dodatkowo negatywne emocje wyzwalał sędzia Marcin Borski, którego decyzje były mocno dyskusyjne. W 82. minucie na boisku pojawił się wyczekiwany przez Biało- Zielonych wychowanek klubu- Adam Duda, który chyba jako jedyny piłkarz Lechii usłyszał w sobotę brawa. Na kilka chwil przed zakończeniem spotkania mikrofon gniazdowego trafił w ręce charyzmatycznego sześciolatka, który potrafił zmotywować Lechistów do najgłośniejszego tego wieczora „Forza BKS”. Trzeba też wspomnieć, że tego dnia na PGE Arenie, dzięki staraniom Stowarzyszenia Kibiców Lechii Gdańsk „Lwy Północy”, zasiadło 350 dzieciaków z okolicznych ośrodków szkolno- wychowawczych i szkół, w tym dzieci z domu dziecka w Więcborku, dla których było to pierwsze spotkanie Ekstraklasy oglądane z perspektywy trybun. Na Pomorzu rośnie kolejne pokolenie Lechii.

 

Po meczu kibice obu drużyn świętowali z piłkarzami Wisły ich zwycięstwo, natomiast podopieczni Pawła Janasa udawali się do szatni ze spuszczonymi głowami. Kibice zaś udali się w znacznej części do barów i knajp, by w towarzystwie Braci miło spędzić wieczór. Co ciekawe, po meczu w Gdańsku wstrzymany został częściowo ruch miejskiej komunikacji i spod stadionu do centrum należało udać się na piechotę.

 

Część Wiślaków do Krakowa wracała nocnym pociągiem w sobotę, część w niedzielę, a niektórzy dopiero w tym momencie zbierają się do drogi. Kolejna wizyta w Gdańsku przeszła do historii i kolejną można uznać za bardzo udaną. Dziękujemy Braciom z Lechii za gościnę oraz zapraszamy do Krakowa- nie tylko przy okazji następnego meczu.         

 

 
Komentarze   

#2 press » 2012-03-05 22:14

a my poleźliśmy na trubune gości ;D
No cóż ominął poczęstunek ;D

press

#1 Jakub » 2012-03-05 21:20

Nasz młyn jest to trybuna zielona a nie niebieska.



Pozdro z Gdańska !

Jakub

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież