"Nie rusz Kazika bo..." część II
Wpisany przez Olga   
sobota, 12 listopada 2011 15:12

Przed Wami druga część rozmowy z trenerem Kazimierzem Moskalem: 

Usłyszał Pan od Maaskanta „Kazik powodzenia, życzę Ci szczęścia"?

- Tak, tak. Robert doskonale zdawał sobie sprawę z sytuacji. Wcześniej wiele razy rozmawialiśmy na ten temat, on wiedział doskonale czym dla mnie jest Wisła i myślę , że nie ma z tym żadnego problemu.

 

Zgodzi się Pan, ze jest kilka ułatwień - przede wszystkim kibice, którzy skandują „Moskal Kazimierz, nie rusz Kazika bo zginiesz". Całe środowisko piłkarskie w Krakowie będzie Panu kibicować i dobrze życzyć. To pomaga?

- Ja myślę, że przede wszystkim kibicuje się drużynie, jeśli ta będzie wygrywała, to kibice będą skandować nazwisko każdego trenera dobrze prowadzącego zespół. Ja nie ukrywam, że bardzo się z tego cieszę, że kibice mnie w ten sposób odbierają. Jest takie poczucie, że chciałoby się im coś w zamian dać. Wszystko wokół drużyny rozlicznae jest poprzez wyniki i nie można od razu stwierdzić, że będzie mi łatwiej. Na pewno czuję się z tym dobrze, ale tak jak mówię, wynik jest sprawą najważniejszą.

 

Kibicom serce mocniej zabiło, gdy dowiedzieli się że Wiślak będzie trenerem. Czy w związku z tym, możemy liczyć na większą ilość Polaków i wychowanków w kadrze?

- Trudno w tej chwili powiedzieć. Wiadomo, że każdy trener ma swoich faworytów, których chciałby widzieć na boisku. Kierując się doborem 11 będę miał kilka rzeczy na względzie. Przede wszystkim to, w jakiej dyspozycji będą zawodnicy. Druga rzecz, to czasami trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że zawodników dobieramy pod rywala i to też ma znaczenie. Dobór nie jest taki prosty, jak się wydaje z boku. Czasami są to wielkie dylematy, szczególnie gdy ma się do dyspozycji 24 wyrównanych piłkarzy.

 

Minusem może być to, że jest Pan w przyjacielskich stosunkach z piłkarzami, oni mogą próbować to wykorzystywać. To może być próba ich charakteru.

-Myślę, że to będzie ich problem nie mój. Ja sobie na to absolutnie nie pozwolę, i nie zawaham się podjąć trudnych decyzji aby ich postawić do pionu.

 

Czyli możemy oczekiwać, że dyscyplina będzie na 100%

- Oczywiście, w momencie kiedy ta dyscyplina musi być ona będzie, natomiast kiedy jest czas na moment rozluźnienia, tak jak to miało miejsce przez ostatnie 2 dni, to jak najbardziej tak, bo to też pomaga.

 

Często było tak, że Maaskant rozpisywał 11 a Pan myślał, „Ok jego wybór, ale ja bym ustawił to inaczej" ??

- Często z Robertem dyskutowaliśmy przed meczami na temat 11, składu i zmian w czasie meczu, i to jest rzecz normalna. Jego prawem jako trenera pierwszego było to, że decyduje ostatecznie kto gra i jakie są zmiany. Różnie z tym bywało, jeśli chodzi np. o konsultacje w czasie meczy, to ja miałem rację a czasami okazywało się , że jednak nie. To jest normalne, każdy trener ma swoją koncepcję, swoją wizję i w danej chwili postępuję tak jak uważa, że będzie najlepiej dla zespołu.

 

Trudno było go przeforsować?

- Ja myślę, że dosyć często brał pod uwagę moje zdanie i był człowiekiem otwartym, także bardzo miło się z Robertem współpracowało.

 

Mówił coś trener, że chciałby dalej z Panem współpracować w przyszłości?

- Nie, nie rozmawialiśmy na ten temat aczkolwiek ja, jak już mówiłem, najpierw musiałbym być zwolniony z Wisły żeby gdzieś szukać innej pracy. Jestem bardzo związany z tym klubem i z tym miastem. Nie myślę o tym, żeby szukać gdzieś pracy.

 

Nawet gdyby dostał Pan fajną ofertę, nie zdecydowałby się Pan odejść?

- Nie można nigdy mówić nigdy, ale na tą chwilę nie rozważam takiej możliwości.

 

Teraz chodzi przede wszystkim o to, żeby Wisła zaczęła wygrywać. Przez następny tydzień trzeba będzie pracować nad psychiką zawodników, czy mamy oczekiwać zmian w treningach i ustawieniu?

- Ja myślę, że po takich porażkach, jakich doznaliśmy w ostatnich meczach, bardzo ważną rzeczą jest sfera psychiki. Bardzo ważne jest to , żeby w mecz u siebie wejść zapominając o tym co było. Ja mam nadzieję, że kibice nam w tym pomogą, zawodnicy nie będą mogli odczuć tego co już się stało - mam tu na myśli przegrane derby. To na pewno jest ważna rzecz. Doping zawsze pomaga w takich momentach zwłaszcza jak się gra mecz u siebie, jest to tym bardziej ważne, żeby kibice wspierali zespół.

 

Czyli można 2tyg pracować nad psychiką a jak kibice na meczu nie pomogą, to może być różnie.

- Trudno powiedzieć, jak poszczególni zawodnicy zareagują, ale ma to na pewno duże przełożenie. W meczach u siebie jest się zazwyczaj stawianym w roli faworyta, bo kibice przychodzący na stadion działają na nas, jak i na przeciwnika.

 

Wiele osób może pomyśleć, przyszedł Moskal, będzie powrót do krakowskiej piłki ofensywnej, a to jednak jest uzależnione od tego jakich ma się zawodników.

- Oczywiście, że jest to uzależnione od wielu rzeczy. Chciałbym, żeby zespół grał w piłkę, utrzymywał się przy piłce, starał się grać krótkimi podaniami. Trzeba sobie zdawać sprawę, że nie jest to taki proste i łatwe.

 

Przez ten rok Maaskant był w klubie gwiazdą, codziennie rozmawiał z dziennikarzami, żartował. Jak Pan się czuje w tej roli? Jest Pan gotowy wziąć tą medialną odpowiedzialność na siebie?

- Na pewno nie można mnie porównać do trenera Maaskanta pod tym względem. Oczywiście nie będę unikał dziennikarzy, ale na pewno będę mniej pod tym względem atrakcyjny. Wydaje mi się, że nie taką rolę widzę dla siebie na tym miejscu.

 

Sugeruje Pan, że atrakcyjniejsza będzie gra?

- Nie sugeruję, że będzie atrakcyjniejsza. Ja chciałbym, żeby Wisłą grała ładnie i wygrywała, ale to są życzenia nie tylko moje.

 

Jaka jest atmosfera w drużynie?

- Zawsze po przegranych meczach zwłaszcza derbowym, atmosfera jest lekko przygnębiająca, ale trudno oczekiwać aby do zawodników to nie dotarło to co się stało. Oni doskonale zdawali sobie sprawę z kim, o co grają i co się wydarzyło. Wszyscy chcieli wygrać, nie udało się, więc musi minąć trochę czasu, żeby wrócili do normalnego funkcjonowania.
Ja też pamiętam, kiedy byłem zawodnikiem obojętne czy po wygranym czy po przegranym meczu, byłem bardzo krytyczny wobec siebie i miałem dużo pretensji i obaw w stosunku do siebie. Analizowałem mecze i zawsze czekałem na ten pierwszy trening po meczu. Dopiero jak trener analizował mecz, powiedział co i jak, dopiero po treningu wszystko ze mnie schodziło i wtedy zaczynałem normalnie funkcjonować.
Po derbach mamy trochę więcej czasu aby Ci zawodnicy mogli o tym zapomnieć, aby mogli wyczyścić sobie z głów wszystko co złego pozostało. Liczę na to, że od poniedziałku nie będzie śladu po tym.

 

 

 

 

 

 

 

"Z misiem i szalikiem zmierzmy się z Górnikiem" 

Na mecz z Górnikiem Zabrze (20 listopada, niedziela godz. 17:00) można już kupować bilety. Strefa Kibica otwarta jest w weekend od 10:00 - 16:00, w tygodniu od 11:00-20:00.

Przypominamy o wielkiej zbiórce misiów dla dzieci chorych i z domów dziecka. Serdecznie prosimy o przynoszenie NOWYCH misiów.

Akcja wręczania zabawek dzieciom będzie trwała od 5-10 grudnia a w rolę Mikołajów wcielą się koszykarki, piłkarze, siatkarki i futsalowcy.

 

Poprawiony: sobota, 19 listopada 2011 14:59
 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież