"Moskal Kazimierz, nie rusz Kazika bo zginiesz!"
Wpisany przez Olga   
piątek, 11 listopada 2011 15:10

Kazimierz Moskal do Wisły Kraków trafił jako 15-latek, i rozegrał wtedy w barwach Białej Gwiazdy 8 sezonów (w 135 meczach, strzelił 40 bramek). Po 9 latach powrócił na Reymonta i stał się jasnym punktem drużyny, grając na pozycji obrony lub w środku pomocy. W 94 meczach strzelił 5 bramek i przyczynił się do zdobycia dwóch tytułów mistrzowskich (200/2001 i 2002/2003).

Jako asystent pomagał prowadzić drużynę Liczce, Engelowi, Kulawikowi, Petrescu, Okuce, Nawałce i Maaskantowi. Od wtorku ponownie objął stery Białej Gwiazdy, i mamy nadzieję, że długo ich nie odda. Na pewno poprowadzi zespół w meczach z: Górnikiem, Sląskiem, Widzewem, Polonią oraz Odense i Twente.

 

 

Dziś prezentujemy Wam pierwszą część rozmowy z "Kazikiem".  

 

 

 

Jak teraz wygląda sytuacja w drużynie? 

Wiadomo, że jak jest przerwa na reprezentację, to kilku zawodników w klubie nie ma. Tak jest i tym razem, oprócz tego mamy dalsze problemy z kontuzjami kilku zawodników. 12 piłkarzy normalnie trenowało, reszta ma indywidualny program. Wszystko zmierza w dobrym kierunku, spodziewamy się, że pozostali będą dołączać do drużyny.

 

 

 

Kontuzjowani są na jakim etapie?

- W tej chwili najlepiej wygląda Patryk Małecki i Gordan Bunoza oni są najbliżej powrotu i chcieliby wrócić jak najszybciej. Będzie to oczywiście decyzja lekarza, żebyśmy nie przedobrzyli bo wiadomo, że lepiej zaczekać dwa dni niż zacząć za wcześnie. Kiedy mogą, ćwiczą z nami (np. na siłowni) oprócz tego pracują indywidualnie. Liczymy, że w przyszłym tygodniu wrócą do drużyny. Opcja, że Patryk zagra z Górnikiem jest bardzo optymistyczna. Radek jest po zabiegu czyszczenia mięśnia i jeszcze na pewno 5 tyg nie będzie trenował. Melikson trenuje indywidualnie, i też różnie to bywa, raz jest lepiej, raz gorzej. Jeszcze Rafał Boguski trenuje indywidualnie bo ma problemy mięśniowe, ale to nie jest coś, co by go wykluczyło definitywnie z treningów.

 

Którzy zawodnicy są na kadrach?

-Pareiko, Kurto, Czekaj, Diaz, Chavez, Kirm. Najgorzej wygląda sprawa z dwójką zawodników z Południowej Ameryki, oni grają 14 i 15.XI więc wrócą najpóźniej. Zobaczymy kiedy i w jakiej formie przyjadą, dlatego nie zamierzam teraz wypowiadać się na temat składu, bo nie wiadomo kogo będziemy mieć do dyspozycji.

 

Dopiero dwa dni przed meczem będzie Pan wiedział jakie ma możliwości.

- Sytuacja nie jest lekka ale na szczęście nie jest tragiczna.

 

Jak wyglądały treningi w tym tygodniu?

-We wtorek mieliśmy zajęcia judo z trenerem TS Wisły. W środę popracowaliśmy dość mocno na siłowni, później gry rozluźniające na sali. Doszliśmy do wniosku, że po natłoku ostatnich meczy dobrze będzie odpocząć. To doda nam świeżości. W czwartek odbyły się testy wydolnościowe, i do poniedziałku jest wolne. Nie wszyscy będą odpoczywać, bo kontuzjowani będą pracować w tym czasie indywidualnie. Po przerwie wracamy z normalnymi przygotowaniami na boisku.

 

Jak wyglądają pierwsze dni po odejściu Maaskanta? Trener miał mocną osobowość, a Panu jak się prowadzi zajęcia, jak drużyna Pana przyjęła?

-Wiadomo, że zmiana trenera jest zawsze trudnym momentem ale życie jest takie, że trzeba się z tym pogodzić. Trener Maaskant zrobił dobrą robotę i był kawał czasu tutaj w klubie. Życie biegnie dalej i nie można się długo nad tym zastanawiać.

 

Plusem jest to, że Pan zna zespół i zespół zna dobrze Pana trenera, zostaje zachowana pewna ciągłość mimo wszystko.

-To, że się znamy mam nadzieję będzie na plus.

 

No właśnie, czy zawodnicy nie będą chcieli tego wykorzystywać? Wiadomo, że rola asystenta jest trochę inna.

-Myślę, że pewne rzeczy się nie zmieniły ale pewne kwestie na pewno będą wyglądały inaczej. Ja na pewno nie pozwolę sobie na to, aby zespół w jakiś sposób czuł rozluźnienie. Musimy być skoncentrowani i gotowi na walkę w tych ostatnich meczach, o wszystko.

 

Pan dla zawodników jest „Pan trener" czy „Kaziu"?

- To nie ma znaczenia jak zawodnicy do mnie będą się zwracali. Jeśli będzie między nami szacunek z jednej i drugiej strony, to w jaki sposób my będziemy się porozumiewać nie ma dla mnie znaczenia. Mamy dużo zawodników z zagranicy, którzy przyzwyczajeni są do tego, że mówi się po imieniu. Mi to zupełnie nie przeszkadza.

 

Czy ktoś z klubu przyszedł do Pana i zapytał, czy jest Pan gotowy objąć pierwszą drużynę?

- Oczywiście rozmawialiśmy, sam tego nie wziąłem. Zawsze powtarzałem, że moim marzeniem jest grać i pracować w Wiśle. Dopóki będzie to możliwe, chciałbym swoje życie związać z tym klubem. Ja nie jestem związany z żadną opcją trenerską. Jeśli pracuję z jakimś trenerem i on odchodzi, to ja nie odchodzę razem z nim, i jeśli dalej jest taka możliwość chcę pracować w Wiśle. Trudno, abym w takim trudnym momencie dla klubu, mógł odmówić. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Wiadomo, że łatwiej jest być drugim trenerem, bo ta odpowiedzialność jest mniejsza, ale w takich trudnych momentach trzeba się liczyć z podjęciem takiej decyzji.

 

To nie jest dla Pana pierwszyzna.

- Tak, zgadza się. To są i były  trudne momenty dla klubu. W takich sytuacjach ja biorę na siebie odpowiedzialność prowadzenia drużyny, czego z jednej strony się nie boję a z drugiej, wiadomo, że jest to zawsze jakaś szansa.

 

Nie jest Panu trochę przykro jak wymienia się następnych trenerów, którzy mogą przyjść?

- Dziennikarze zawsze szukają tematów do dywagacji, bo to jest ich praca i trudno z tym dyskutować. Czy mi jest przykro? Nie, jeśli wszystko będzie się układało tak jak powinno, to kto wie...

 

Mamy rozumieć, że będzie Pan chciał pokazać, że to właśnie Kazimierz Moskal zasługuje na to żeby zostać trenerem na dłużej?

- Ja przede wszystkim chcę, żeby Wisła znowu zaczęła wygrywać bo wszyscy tego oczekujemy, kibice zawodnicy, prezesi. Wisła jest stworzona do tego aby mecze wygrywać i chciałbym do tego wrócić.

 

Ale na pewno ma Pan w głowie myśli, że zimą przyjdzie Stan Valckx i powie „Podpisujemy umowę na 3 lata".

- Wszyscy by się śmiali, gdybym powiedział że mnie to nie interesuje. Wisła jest najlepszym klubem w Polsce, który w ostatnich latach zdobywał Mistrzostwa Polski i osiągał największe sukcesy. Jeśli dostaje się możliwość pracy w takim klubie to trudni jest powiedzieć „Nie nie dziękuję ja tylko chciałem na miesiąc". Wiadomo, że wszystko zależy od tego, jakie będą wyniki i jak ta gra będzie wyglądała, wtedy wszystko może się zdarzyć.

 

Był Pan chyba mocno skumplowany z trenerem Maaskantem. Gdy dostał Pan propozycję prowadzenia za niego zespołu, to zapytał Pan „ Co ty na to"?, czy uznał Pan, że nie byliście wzięci jako duet.

-Tak jak już powiedziałem, sytuacja jest taka, że ja nie czuje się związany z żadnym trenerem z którym pracowałem, ja czuję się związany z tym klubem. Miałem takie odczucie, że mi nie wypadało powiedzieć „ nie, nie przepraszam, jest trudny moment". Oczywiście, że łatwiej byłoby objąć zespół w momencie rozpoczynania przygotowań. Wtedy jest więcej czasu i nie bylibyśmy w takiej sytuacji jak teraz, że przegraliśmy 3 mecze z rzędu i wiadomo, że sytuacja jest trudna. Takie jest życie, ja dostałem drużynę w takim momencie a nie innym, i tak jak mówię nie wyobrażałem sobie, że dla klubu z którym zawsze jestem, mógłbym powiedzieć „nie nie ale w takim momencie to ja nie chcę".

 

 Ciąg dalszy będziecie mogli przeczytać już jutro.

 

Poprawiony: sobota, 19 listopada 2011 14:59
 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież