Piłkarski Poker
Wpisany przez Redakcja   
piątek, 19 maja 2017 11:14

alt

Kilka słów o środowym sędziowaniu. 

Michał Probierz pierdolnąłby sobie whisky a Przemysław Checherz spytał czy może przeklinać na konferencji prasowej. Kiko Ramirez zachował stoicki spokój, jakby nie wierzył temu, co zobaczył we środę na kieleckiej murawie, chociaż i on z pewnością zastanawia się o co tu chodzi.


Środa, maj, piękne słoneczne popołudnie. Do przerwy prowadzimy z Koroną 2-1,gramy fajny futbol, jesteśmy naprawdę lepszą drużyną. Po przerwy do akcji wkroczył jednak on. Łukasz Bednarek z Koszalina, sędzia piłkarski z blisko rocznym stażem w Ekstraklasie.


Janusz Zaorski w swoim filmie „Piłkarski Poker” ukazywał rzeczywistość polskiej piłki końca lat osiemdziesiątych. Opary wódki, tabela rozrysowana w pokoju hotelowym i „uczciwy sędzia”, któremu zapłacono za 3-0, więc będzie 3-0. Od premiery tego skądinąd bardzo dobrego filmu minęło dwadzieścia osiem lat, ale we środę można było odnieść wrażenie, że przez pomyłki sędziów oglądamy powtórkę tej produkcji. Nikogo o nieuczciwość oskarżyć nie można, ale o dyletanctwo jak najbardziej.


Bednarek był piłkarzem Pogoni Szczecin, chociaż takie sformułowanie mogłoby obrazić piłkarzy. Wystąpił przez dwadzieścia minut w spotkaniu Pogoni z Legią, które gospodarze przegrali 0-4 w 2003 roku. Potem wielkiej kariery nie zrobił. Kontuzje uniemożliwiły mu grę w piłkę, na szczęście dla niego do zmiany życiowej drogi „zainspirował” go ojciec- Jan.


Ten ostatni pasuje jak ulał do cytatu rodem z „Psów” Pasikowskiego- „Czasy się zmieniają, a Pan ciągle jest w komisjach.”. Zajmował się w randze wiceprezesa PZPN futbolem amatorskim za czasów Grzegorza Lato, zajmuje się i teraz, kiedy w PZPN-ie rządzi niepodzielnie Boniek ze swoją ekipą. Bednarek-junior po latach sędziowania Młodej Ekstraklasy i niższych lig dostał szansę pokazania swoich umiejętności w Ekstraklasie, chociaż jego postawa kompletnie do sędziowania najwyższej klasy rozgrywkowej go nie upoważniała. W czerwcu ubiegłego roku pomylił się na niekorzyść Garbarni w meczu barażowym o awans do drugiej ligi. Podyktował karnego, którego zobaczył tylko on. Czyli mniej więcej tak jak we środę.


Wisła została perfidnie oszukana. To jedyne właściwie określenie, dla tego, co wydarzyło się przedwczoraj w Kielcach. Przy golu na 2-2 faulowany był Załuska, potem nie było karnego dla Korony. Można się zastanawiać po co grać, skoro i tak na końcu sędzia po prostu „przekręci” ten mecz. Czerwonej kartki dla Gonzaleza nawet nie ma co komentować, bo podobnie absurdalnych argumentów nie dało się usłyszeć od czasu, kiedy Grzegorz Lato tłumaczył dlaczego setkę robi w trzy sekundy. Spektakl, który urządził sędzia, był zaśmianiem się w twarz wszystkim, którym na losie Ekstraklasy po prostu zależy. Nikt i nic nie pomoże polskiej lidze, jeżeli sędziowie będą popełniać tak karygodne błędy. Na nic nie przyda się wprowadzona cztery lata temu reforma ligi, jeżeli arbiter jest w stanie wypaczyć wynik meczu w tak bezczelny sposób, a i tak będzie zapewne ciągnięty za uszy do góry, z powodu rodzinnych koneksji. „ Szkoda strzępić ryja”- cytując klasyka…


Panu Sędziemu dedykujemy na koniec którąś z piosenek Stevie Wondera. Też niewidomy…
 

Poprawiony: piątek, 19 maja 2017 11:38
 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież