Sprawy SKWK:

Wisła World Tour: Belgrad
Wpisany przez redakcja   
środa, 28 listopada 2012 21:45

alt

W drugiej odsłonie tworzonego przez Czytelników tego portalu cyklu "Wisła World Tour" zapraszamy na Bałkany! Wiślaccy podróżnicy opisują swoją wyprawę na jedyne w swoim rodzaju Večni derbi, czyli pojedynek Crvenej Zvezdy z Partizanem.

Sam pomysł wyjazdu do Belgradu zrodził się w naszych głowach we wrześniu, w drodze do Szczecina. Jeden z uczestników naszej eskapady, który interesuje się ligą serbską, tylko wspomniał, że w listopadzie odbywają się najlepsze derby na świecie Crvena Zvezda – Partizan. Na odzew nie trzeba było długo czekać, większość z naszej ekipy wyraziła wstępną chęć zobaczenia ekipy Delije na żywo.

Podczas samej relacji jestem zmuszony pominąć kilka faktów, kierując się hasłem, które zaprezentuje Wam na koszulce:

alt

Sam wyjazd na poważnie zaczęliśmy planować jakieś dwa tygodnie przed meczem. Zaczęliśmy interesować się samym miastem, sytuacją kibicowską w Belgradzie i innymi sprawami logistycznymi, takimi jak bilety czy dojazd. Niestety nie udało się nam pojechać 9-osobowym autem, przez co tylko 5 wybrańców miało okazję zobaczyć mecz.

Do Belgradu wyruszyliśmy w czwartek wieczorem. Droga zleciała dość szybko i sprawnie; na miejscu meldujemy się z samego rana. Po odnalezieniu wcześniej zarezerwowanego hostelu dajemy sobie godzinę, aby przygotować się do wyruszenia na miasto. Wzmacniamy się polską żubrówką, zaprzyjaźniając się przy okazji z właścicielką noclegu – Lilianą, śpiewając jej wiele piosenek na jej cześć. Jeśli chodzi o sam hostel – warunki w stosunku do ceny naprawdę dobre, obsługa miła i przyjazna a spaliśmy niemalże w centrum stolicy Serbii.

Sam Belgrad nie robi na nas piorunującego wrażenia, daleko mu do Rygi i słynnych już Ryżanek – kto był, wie o czym mówię. Miasto jest szare i poza jedną główną ulicą, przypominającą ulicę Grodzką w Krakowie – w centrum w zasadzie nie ma co zobaczyć.

alt

Po samym mieście chodzimy w barwach wiślackich, mając jednak cały czas oczy dookoła głowy, kierując się zasadą – „nie jesteśmy u siebie”. Do końca nie wiedzieliśmy, czego możemy się spodziewać zarówno po kibicach Zvezdy, jak i Partizana. Jednak chyba nie było miejsca, w którym nie pozostałaby chociaż jedna nasza vlepka. Oklejamy wiele miejsc, nawet tak dziwnych jak plecy małego chłopaka – niech wie, kto rządzi w Krakowie! Po zjedzeniu obiadu uzupełniamy zapasu alkoholu i wyruszamy w stronę słynnej Marakany – stadionu Crvenej Zvezdy. Po drodze spotykamy grupkę Serbów, która widząc nas i akcenty kibicowskie postanawia do nas podejść. Byli to młodzi sportowcy Zvezdy, z którymi bardzo szybko łapiemy wspólny kontakt. Opowiadają nam o mieście, samym klimacie kibicowskim panującym w Belgradzie i innych ciekawostkach. Trzeba przyznać, że Serbowie to bardzo otwarci ludzie – przykładem może być maszynista tramwaju, który w trakcie jazdy na swoim prywatnym telefonie sprawdzał nam najbliższą drogę do hostelu – wskazując ją perfekcyjnie.

Pod stadion docieramy dość sprawnie. Celem numer jeden są bilety, które zgodnie z potwierdzeniem mailowym powinny czekać na nas w białej kopercie. Ku naszemu zdziwieniu nikt w kasach nie wiedział o nich nic. Szukając alternatywy, lądujemy w klubowym sekretariacie – tam bardzo miła i przy okazji atrakcyjna kobieta stara się nam pomóc najlepiej jak potrafi. Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce, gdzie każdy kibic to największe zło? Naprawdę zachowanie godne pochwały! Korzystając z jej służbowego laptopa pokazujemy mailowe potwierdzenie rezerwacji biletów, po czym – konsultując to jeszcze z kimś ważnym w klubie – ku naszej radości dziewczyna sprzedaje nam bilety. 

alt

Stadion robi ciekawe wrażenie, jest zupełnie inny niż polskie budowle, co możecie zobaczyć na zdjęciach:

alt

alt

Taki mały bonus :

alt

Po uzupełnieniu płynów „Jeleniami” w klubowej knajpie oraz kupieniu gadżetów, wyruszamy w drogę do hostelu gdzie pewien Serb uczy nas piosenek Zvezdy. Stamtąd udajemy się na imprezę, o której nie będę się rozpisywać. KMWTW.

Rano jajecznica z 20 jajek stawia nas na nogi – dzięki J! Dzielimy się na dwie grupy – jedną, która idzie zwiedzać zabytki i drugą, która jedyne co zwiedziła poza centrum,  to Kalemegdan – fortyfikacje, wokół których rozściela się park, który przypadł nam wyjątkowo do gustu. Kontynuując vlepowanie miasta napotykamy się na pewną osobę mocno zmęczoną wczorajszą nocą, która dostając vlepkę na czoło dowiaduje się, że policyjne prowokacje w Polsce nie są tolerowane:

alt

Czas w oczekiwaniu na mecz mija nam bardzo szybko. Jest wesoło, jednak atmosfera derbowa powoli zaczyna się wszystkim udzielać. Po zjedzeniu obiadu, na jakieś dwie i pół godziny przed meczem, wyruszamy na stadion. Co warto zaznaczyć: na samym mieście nie zauważamy nikogo w żadnych barwach – jednak nie trudno poznać, kto jedzie na mecz. Mnóstwo grupek ubranych w typowo sportowym stylu. Na każdym skrzyżowaniu, przecznicy – co najmniej 10-osobowy oddział policji w pełnym umundurowaniu. Przed samym stadionem dodatkowo można zauważyć wojsko. Odnajdując się z resztą naszej grupy wchodzimy na stadion. Odbywa się to sprawnie – żadnych kart kibica, same kontrole są bardzo powierzchowne. Wchodzimy na trybunę północną – najbardziej zagorzałych fanów Zvezdy z grupy Delije. Równo z pierwszym gwizdkiem zaczyna się pokaz niesamowitej pirotechniki – zdjęcia tego nie oddają i warto zobaczyć to na internetowych filmach.

alt

Sam doping trudno dokładnie określić, były zrywy, kiedy śpiewał cały stadion i robiło to piorunujące wrażenie, ale były też słabsze momenty, gdzie śpiewał jedynie młyn gospodarzy. Warto jednak podkreślić, że pierwsze zrywy już na godzinę przed meczem można było zobaczyć i to naprawdę w dobrym konkretnym pier.... Ogólnie myślę, że wcale nie jesteśmy gorsi. Piosenki są bardzo melodyjne i wpadające w ucho – jednak ze względu na słabą znajomość języka serbskiego dla nas były trudne do zaśpiewania. Piosenka „Ubij Grobara” kojarzyła się nam z „wypij browara”. Podczas całego meczu ogółem odbywają sie trzy pokazy piro – każdy świetny. To, co rzuciło się nam w oczy to fanatyzm u każdego kibica – od małych dzieciaków po starsze osoby, było widać, że Zvezda to dla nich coś więcej niż zwykły klub a derby to rzecz święta. Warto podkreślić, że nie jest to dla nich sposób na lans, chociaż wiadomo: robią foty piro itd., ale to nie tak jak u nas że w środek młyna lecą małolatki nie wiadomo po co.

Goście z Partizanu szczelnie wypełniają sektory gości, jednak są rozdzieleni na trzy grupy: Grobari, Alcatraz oraz zwykłe pikniki. Jest to związane z ich wewnętrznym konfliktem, na temat którego nie będę się rozpisywać. Po zdobyciu bramki na 0-1 odpalają trochę piro:

alt

Mecz piłkarsko był niesamowity – Crvena Zwezda w dramatycznych okolicznościach wygrywa 3-2, zachęcam do obejrzenia skrótu.

Po meczu robimy drobne zakupy, zabieramy wyrwane po bramce Partizanu krzesełko na pamiątkę i wracamy do samochodu, skąd około północy wyruszamy do Krakowa. Powrót był ciężki i męczący jednak czujny Krzysiek Hołowczyc około 11:00 doprowadza nas na R22. Odbieramy bilety w związku z zamknięciem sektora C, rozchodzimy się w swoje strony i dołączamy do naszych przyjaciół ze Śląska.

Nawiązujemy prywatne znajomości z kilkoma kibicami z Belgradu, którzy przetłumaczyli nam naszą ulubioną piosenkę która brzmi następująco:

Jebemo, karamo
Grobarima kite u usta stavljamo
Indija,Pakistan
 Svima nama pusi kurac Partizan!!!

I tłumaczenie na angielski:

We fuck, we bang
we put Grobarima dicks in their mouth
India,Pakistan
 Let's Partizan suck all our dicks!!!

Podsumowując: wyjazd na olbrzymi plus, zobaczyć najlepsze kibicowskie derby na własne oczy, to coś niesamowitego.

Do zobaczenia na kibicowskim szlaku!

 

Czekamy na opisy Waszych eskapad na obce stadiony! Jeśli chcecie podzielić się z Wiślacką Bracią swoimi opowieściami, nadsyłajcie je na adres: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

 

 
Komentarze   

#16 zgody » 2012-12-13 19:55

WiślakBorek, to utrzymuj kontakty z tymi osobami. Z Crveną mamy coś, czego nie można nazwać zgodą (poczytaj na historiawisly.pl) gdzie pojedyncze osoby utrzymują kontakt z pojedynczymi osobami z Belgradu.
sam kiedyś widziałem osobę w koszulce Crvenej Zvezdy (na jego szczęście nie tej w biało czerwone paski), ale nie wiem czy to był serb, polak czy ktoś inny.
kiedyś po meczu z Hajdukiem, skroiliśmy im flagi które powędrowały właśnie do Crvenej.
pozdro.

zgody

#15 WiślakBorek » 2012-12-02 09:21

R33 , mam wujków w Belgradzie ,więc to żaden problem...

ale nie wiem jak z Olympiacosem ;)

WiślakBorek

#14 R33 » 2012-12-01 21:21

WiślakBorek
A będziesz jeździł i ich wspierał w Europie?

WisłaBorek
To samo co wyżej. Po drugie, a co nas łączy z Odense kibicowsko?

R33

#13 WiślakBorek » 2012-12-01 10:55

Może taka zgoda... Olympiacos & Crvena & Wisła ? :twisted:

WiślakBorek

#12 alterego » 2012-12-01 10:34

@mac Oni też żydów nie lubią;) A na mecz poszliśmy bez Wiślackich barw.

alterego

#11 WisłaBorek » 2012-11-30 20:28

Może tak zgoda z Crveną Zvezdą ? :evil:
Łączy nas "Gwiazda" , bo Zvezda = Gwiazda po serbsku ;)
Crvena Zvezda - Czerwona Gwiazda
Jak dla mnie byłoby super...tak wgl mamy jakąś zgodę za granicą ?


Odense + Wisełka + Crvena Zvezda = :twisted:

WisłaBorek

#10 Mac » 2012-11-30 17:23

W Grobarich dalej działają Zabranjeni?
Jeszce jedno: Nie wzbudzaliście podejrzeń ze względu na T-shirt judabusters? :P

Mac

#9 WISŁA BIEŻANÓW » 2012-11-30 13:43

w polsce i na WIŚle zabraniają piro... wpiszcie to na youtubie: Proslava 66 godina Crvene zvezde - Delije

WISŁA BIEŻANÓW

#8 Mariusz06 » 2012-11-29 18:58

A tu coś równie miłego dla oka: http://www.youtube.com/watch?v=5QOnYSJ0pJo&feature=share&list=FL0wKsCgxLXy2mvTz34h5B2A :o

Mariusz06

#7 Mariusz06 » 2012-11-29 18:54

Pozazdrościć. Tutaj cały mecz do obejrzenia. Warto zobaczyć chociaż początek. https://www.youtube.com/watch?v=AQta7kaXZrA&feature=g-user :twisted:

Mariusz06

#6 denver » 2012-11-29 16:54

na stadionie masz sklepik klubowy i kibicowski, sklepik klubowy jest jeszcze w centrum miasta na Kralja Milana, zdecydowanie lepszy kibicowski (ceny i gadżety). na mieście właściwie na każdym stoisku z pamiątkami kupisz gadżety klubowe

denver

#5 WKU » 2012-11-29 16:17

Chyba tylko na stadionie, przed meczem kramy stoją z pamiątkami, na malutkich stolikach można kupić np kominiarki.

WKU

#4 Qrdwanów » 2012-11-29 14:49

miałem okazję tam być w wakacje i każdy kibic Belgradzkiej Gwiazdy z jakim miałem możliwość rozmawiania kojarzy Wisłę ;) Serbowie naprawdę porządni ludzie w dodatku ich język należy do grupy słowiańskiej więc nie ciężko się dogadać. Jakbyście dokładnie pochodzili to gdzieś można chyba znaleźć okolicznościowy wrzut Zvezda&Olympiacos&Wisła :twisted:

Qrdwanów

#3 PAC » 2012-11-29 13:50

Czy w Belgradzie sklepy z pamiątkami są tylko na stadionach czy gdzieś w centrum miasta też? Kibice sprzedają swoje pamiątki normalnie na stadionie?

PAC

#2 denver » 2012-11-29 08:59

owszem, owszem wiele naszych vlepek widzianych na mieście ;)
jako pewnego rodzaju ciekawostkę (z sektora wschodniego) raczej nie spotykaną w Polsce dodałbym, że piknikowi fani Zvezdy i Partizana siedzieli razem na trybunie, wrzucali sobie nawzajem, palili swoje fanty i...nic, jakby się nie widzieli i nie słyszeli mimo gorących temperamentów.
atmosfera na stadionie nie do opisania - wyjazd godny polecenia

denver

#1 Bercik » 2012-11-28 23:58

pozazdrościć :)

Bercik

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież