Ultimatum dla Reymana
Wpisany przez MS   
sobota, 14 stycznia 2012 22:52

alt

Henryk Reyman kończył karierę w kontrowersyjnych okolicznościach. Poznajcie kolejną niesamowitą historię z życia wiślackiej legendy.

 

Wiele kontrowersji wzbudza ostatni mecz Henryka Reymana rozegrany przeciwko Cracovii w roku 1933. W meczu bielski sędzia Rosenfeld wydał szereg niezrozumiałych decyzji, które krzywdziły piłkarzy Wisły. Doprowadziło to do tego, że sportowa strona tego meczu zeszła całkowicie na dalszy plan.

 

Po 4. bramce dla Cracovii doszło bowiem do incydentu, którego konsekwencje okazały się brzemienne dla dalszej sportowej kariery Reymana. Wydarzenia na boisku Cracovii odbiły się szerokim echem w całej Polsce. "Przegląd Sportowy" napisał: - Wiemy, że w 84’ minucie nastąpiła kontrowersja pomiędzy Reymanem I a sędzią, panem Rosenfeldem, po uznaniu przez tego, bramki, strzelonej z pozycji spalonej, po której sędzia kazał Reymanowi opuścić boisko. Gdy Reyman spełniał to polecenie, a koledzy jego chcieli pójść za nim, stary gracz reprezentacyjny stanowczym gestem kazał im wrócić na swe pozycje i walczyć do ostatniej chwili. Niestety trwało to chwilę: Reyman wrócił w niecałą minutę na boisko i kazał drużynie swej przerwać grę. Nie wiemy z czyjego uczynił to polecenia, faktem jednak jest, iż nakazu tego pochwalić nie można.

Lepiej poinformowany w tej mierze "IKC" oddawał, że po uznaniu przez sędziego gola ze spalonego dochodzi do scysji między sędzią a kapitanem drużyny Wisły, w rezultacie tenże zostaje z boiska usunięty. Atmosfera staje się coraz bardziej naprężona. Drużyna Wisły chce zejść z boiska solidaryzując się z kapitanem drużyny, jednak tenże poleca pozostać. Wówczas zarząd Wisły, pragnąc z jednej strony dać wyraz swemu oburzeniu, żeby sędzia mógł w podobny sposób prowadzić grę a również aby nie dopuścić do ewentualnych pożałowania godnych zajść polecił drużynie przez kapitana drużyny opuścić boisko.

 

Jedną z osób starających się wyjaśnić tę sytuację był A. Gowarzewski.

Po bramce strzelonej przez Kubińskiego ze spalonego, a uznanej przez sędziego Rosenfelda, Reyman próbował przekonać arbitra do zmiany tej decyzji. Podczas trwającej wymiany zdań w dość dosadny sposób miał zażądać, aby także sędzia na boisku nie zapominał, że jest oficerem Wojska Polskiego, a gdy ten zbagatelizował uwagę odpowiedział, że nikt w tym kraju, a zwłaszcza byle sędzina, nie będzie ubliżał polskiemu oficerowi.

 

Wisłę ukarano co prawda jedynie walkowerem, i nałożono na klub 100 zł grzywny za samowolne zejście drużyny z boiska podczas meczu. Sam Reyman nigdy publicznie nie zabierał głosu w tej sprawie. Bardzo prawdopodobne, że był do tego zobligowany przez zwierzchników. Z opowieści rodzinnych wynika, że postawiono mu wówczas pewne ultimatum: albo zostaje w wojsku i kończy z grą w piłkę, albo musi wystąpić z wojska. Dla 36-letniego oficera, którego całe dorosłe życie związane było zawodowo z wojskiem, wyboru właściwie nie było.

 

 

 

źródło: Paweł Pierzchała "Z Białą Gwiazdą w sercu"

 

Dodaj komentarz

Redakcja SKWK.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie KibiceWisly.pl zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, wypowiedzi nie związane z tematem artykułu, "troling", sformułowania obraźliwe w stosunku do innych czytelników serwisu, osób trzecich, klubów lub instytucji itp.
Kod antysapmowy
Odśwież